Baza Lotniczego Pogotowia Ratunkowego

Urząd marszałkowski chce, by baza Lotniczego Pogotowia Ratunkowego powstała pod Bolesławcem. GOPR chciałby ją mieć w Kotlinie Jeleniogórskiej.

W przyszłym roku do stacji Lotniczego Pogotowia Ratunkowego trafią pierwsze nowoczesne helikoptery – eurocopter. Zakupiono 23 takie maszyny. Mają one zastąpić przestarzałe i wysłużone śmigłowce Mi-2, których eksploatacja stanie się niemożliwa po roku 2010 ze względu na dostosowanie prawa lotniczego do wymogów UE.

Wiadomo też, że LPR będzie rozbudowywało swój system baz lotniczych.
Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego stara się, by poza Wrocławiem na Dolnym Śląsku stacjonował jeszcze jeden śmigłowiec ratunkowy.

Roman Szełemiej, pełnomocnik zarządu województwa do spraw polityki zdrowotnej, przygotował wniosek do wojewody w tej sprawie. Stamtąd trafi on do Ministerstwa Zdrowia, które wkrótce będzie decydowało o rozmieszczeniu baz.

Według Szełemeja, śmigłowiec powinien stacjonować w centralnym punkcie zachodniej części województwa, bo ten obszar będzie obsługiwał. Jego zdaniem tym miejscem są okolice Bolesławca.
– Dolot w Karkonosze czy do zagłębia miedziowego zajmie najwyżej kilkanaście minut. Nie bez znaczenia jest bliskość autostrady A4. Tam ma miejsce bardzo wiele poważnych wypadków – tłumaczy Roman Szełemej.

Przedstawiciele urzędu marszałkowskiego znaleźli też teren pod przyszłą bazę pogotowia. Nieodpłatnie przekazanie ok. hektara gruntu zaoferował wójt podbolesławieckiej gminy Gromadka. Lądowisko mogłoby powstać w okolicy wsi Różyniec na dawnym, nieużywanym już od lat lotnisku armii radzieckiej.

Wadą tej lokalizacji jest jednak brak infrastruktury. By śmigłowce LPR mogły stąd operować, potrzebny jest hangar, baza paliwowa, pomieszczenia socjalne dla ratowników i pilotów oraz lądowisko przystosowane do nocnych lądowań z elektronicznym systemem naprowadzania.
– Niedawno wybudowana baza w Płocku kosztowała około pięciu milionów zł – mówi Robert Gałązkowski, dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratowniczego.

Zdaniem Macieja Abramowicza, naczelnika grupy karkonoskiej GOPR, śmigłowiec powinien stacjonować w Kotlinie Jeleniogórskiej. LPR mógłby korzystać z istniejącej już infrastruktury lotniska Aeroklubu Jeleniogórskiego, a dolot do autostrady nie byłby problemem. Poza tym jeleniogórski szpital dysponuje już miejscem do lądowania śmigłowców. Ponadto w jeleniogórskiej bazie LPR mogliby na stałe dyżurować ratownicy GOPR. W razie akcji w górach wyruszaliby na nią śmigłowcem.
– Takiej możliwości nie będzie, jeśli śmigłowiec będzie stacjonował w rejonie Bolesławca. Nie możemy tam codziennie dojeżdżać – mówi Abramowicz.

Śmigłowiec w Karkonoszach przydałby się najbardziej zimą, wtedy wypadków jest najwięcej. W poprzednim sezonie narciarskim, gdy wojskowe śmigłowce stacjonowały pod Jelenią Górą, uratowano 33 osoby.

W kilku przypadkach poszkodowani zawdzięczają życie szybkiemu transportowi drogą lotniczą. Między innymi dwunastolatek poważnie ranny po zderzeniu z drzewem lub czeska turystka, która doznała urazu kręgosłupa.

Rafał Święcki – POLSKA Gazeta Wrocławska
www.naszemiasto.pl

Facebook

Dodaj komentarz