Brawura – najgorszy przewodnik

Turystom brakuje rozwagi i doświadczenia. Wychodzą w góry w ogóle nieprzygotowani.
Od kilku dni w komunikatach meteorologicznych ostrzegano o załamaniu się pogody i opadach śniegu. Mimo to znaleźli się turyści, którzy wybrali się w góry. Zapomnieli, że to właśnie nierozwaga była przyczyną największej tragedii w polskich górach.

20 osób zginęło w lawinie w Białym Jarze w 1968 roku. W środę w Karkonoszach ogłoszono trzeci, w pięciostopniowej skali, stopień zagrożenia lawinowego. Śniegu przybywa z każdą chwilą, a silny wiatr tworzy nawisy w żlebach.
– Kto nie musi, nie powinien wyruszać na szlaki. Lepiej po prostu nie ryzykować – przestrzega Andrzej Brzeziński, szef ogólnopolskiej komisji lawinowej GOPR.

Tylko w tym roku karkonoscy goprowcy zanotowali 9 takich nierozważnych eskapad. W każdym przypadku musieli prowadzić wielogodzinne poszukiwania. Bo bardzo często zdarza się, że osoby, które zgubiły się w górach, nie potrafią wyjaśnić, w jakim rejonie się znajdują, zwłaszcza po zapadnięciu zmroku.

W zeszłym roku akcji poszukiwawczych było w sumie 35. Znacznie mniej interwencji, bo 15, odnotowała w analogicznym okresie Wałbrzysko-Kłodzka Grupa GOPR – Karkonosze są bardziej niebezpieczne niż pozostała część Sudetów.

I to właśnie z tego powodu Andrzej Pał, kierownik schroniska Odrodzenie, zawsze o godzinie 21 powiadamia służby ratownicze, jeśli turysta bez uprzedzenia do tej pory nie wrócił do schroniska.
– A tak, niestety, dzieje się dość często – ubolewa Andrzej Pał.

Może też wędrowcy zachowywaliby się roztropniej, gdyby mieli płacić za interwencje goprowców. Tak jak to jest w wielu krajach Europy, np. we Włoszech czy w sąsiadujących z Polską Czechach i na Słowacji.
– Jeśli turysta nie jest ubezpieczony, a zgubił się w górach czy, co gorsza, miał wypadek, po prostu dostaje do domu słony rachunek za akcję ratunkową – przyznaje Maciej Abramowicz, naczelnik Karkonoskiej Grupy GOPR. – Trudno o bardziej bolesną lekcję odpowiedzialności, jeśli apelowanie do wyobraźni nie działa.

Pamiętajmy o naszym bezpieczeństwie

Ze Zdzisławem Wiatrem, naczelnikiem Wałbrzysko-Kłodzkiej Grupy GOPR, rozmawia Jacek Jaśko.

Jakie są najczęstsze przyczyny zaginięć turystów w górach?

Przede wszystkim zła ocena sytuacji, brak kondycji, nieodpowiedni ekwipunek, a do tego nagłe załamania pogody. Ta w Sudetach potrafi zmienić się dosłownie z minuty na minutę, a że to góry pozornie łatwo dostępne, większość turystów takie sygnały lekceważy. Nie zdają sobie sprawy, że ryzykują nawet życiem.

Kto odpowiada za bezpieczeństwo w polskich górach i kto finansuje służby ratownicze?

Generalnie obie te kwestie leżą w gestii państwa. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to zapewnia je poprzez działalność pogotowia górskiego, organizacji opierającej się na niewielkiej liczbie zawodowców i licznej rzeszy ratowników ochotników. Niestety, niedostateczne finansowanie z budżetu nie wystarcza na wymianę zużytego sprzętu i zatrudnianie większej liczby ratowników. Zwykle po akcji, której przyczyną bywa lekkomyślność turystów, pojawia się kwestia opłat za działania ratownicze. Tak jak ma to miejsce w innych krajach Europy.

No właśnie, dlaczego w innych krajach Europy jest to możliwe?

Dlatego że ubezpieczamy się, jadąc na narty w Alpy, a ostatnio także do Czech i na Słowację, a w naszym kraju nie. Niestety, od lat GOPR bezskutecznie apeluje o zmiany w ustawie o ubezpieczeniach, a co za tym idzie, o zmiany w zasadach finansowania działalności ratowniczej.

Czyli w Polsce za interwencje ratowników turyści nie płacą ani złotówki?

Nie płacą, a my nie dostajemy pieniędzy ani od poszukiwanych, ani od poszkodowanych. Jesteśmy finansowani jedynie z budżetu państwa. Gdyby wprowadzono obowiązkowe ubezpieczenia, a koszty akcji ratowniczych pokrywałyby firmy ubezpieczeniowe, moglibyśmy więcej pieniędzy przeznaczyć na ratownictwo w górach. I może ludzie byliby rozważniejsi.

Zapamiętaj

  • Zanim wyruszysz w góry, zastanów się, czy posiadasz dostateczne doświadczenie.
  • Przed wyjściem poddaj ocenie stan zdrowia i siły: swoje i towarzyszy.
  • Przygotuj wcześniej dokładny plan wycieczki. Poczytaj przewodniki, mapy, skorzystaj z usług informacji turystycznej, wskazówek przewodników górskich.
  • W górach szybko i często zmieniają się warunki atmosferyczne, niezbędna zatem jest odzież chroniąca przed złą pogodą i zimnem oraz mocne, wysokie buty na profilowanej podeszwie.
  • Wychodząc na wycieczkę, pozostaw w domu, w schronisku czy u znajomych wiadomość o celu i trasie wycieczki oraz godzinę powrotu.
  • Szybkość poruszania dostosuj do możliwości najmniej sprawnego uczestnika wycieczki.
  • Uważaj na każdy krok – upadki zdarzają się także w łatwym terenie. Ostrożności wymagają zwłaszcza trudne partie trasy: strome, mokre i zaśnieżone stoki. Nie zbaczaj ze znakowanego szlaku.
  • Nie strącaj kamieni, gdyż narażasz innych turystów na niebezpieczeństwo.
  • Decyzja o zawróceniu z drogi to nie hańba, lecz głos rozsądku, gdy np. załamie się pogoda.
  • Szanuj przyrodę, nie hałasuj.
  • Jeżeli mimo ostrożności zdarzy się wypadek, zachowaj spokój. Wezwij pomoc GOPR – zadzwoń pod numer 985 lub 601 100 300. I właśnie dlatego zawsze zabieraj ze sobą w góry naładowany telefon komórkowy. Nigdy nie wiesz, kiedy się przyda.

Katarzyna Wilk, Jacek Jaśko – POLSKA Gazeta Wrocławska

Facebook

0 odpowiedzi do “Brawura – najgorszy przewodnik”

Dodaj komentarz