Cisza w Samotni

Pierwsza buda pasterska nad Małym Stawem stała już w XVII w.

Listopad przy Samotni

Dotarł do niej Chrystian Gryphius, rektor wrocławskiego Gimnazjum św. Magdaleny. Podróżnik tak relacjonował swoją wędrówkę po Karkonoszach: „Dotarliśmy do Małego Stawu, gdzie zastaliśmy starszego człowieka w wieku sześćdziesięciu pięciu lat. Ten starzec wychowywał się w górach i nie chciał schodzić na dół, twierdząc, że nie odpowiada mu w dolinie powietrze. A gdy zapytałem go, czym się żywi, to wtedy wskazał na stado kóz wspinających się po skałach. Zimą zabijał drzwi swej budy belkami, a gdy musiał iść po śniegu, to zakładał karple”.

Z wieżyczką i dzwonem

Po dawnej pasterskiej budzie nie pozostał już żaden ślad. W ciągu wieków w okolicach Małego Stawu powstawały inne budowle, w których mieszkali strażnicy obfitującego w pstrągi stawu. Obecne schronisko postawiono w 1883 r. Jego pierwsi gospodarze, prócz przyjmowania turystów, zajmowali się także hodowlą bydła. Dwie pierwsze sale noclegowe na poddaszu powstały w 1891 r. Z tego okresu pochodzi symbol Samotni – wieżyczka i odlany w Jeleniej Górze dzwon, na którym widnieje jednak data wcześniejsza – rok 1861. Prawdopodobnie pierwotnie został on wykonany dla innego obiektu. Budynek stopniowo zmieniał swą funkcję. Gospodarze zrezygnowali z hodowli, skupiając się jedynie na przyjmowaniu wędrowców. Turystyczny boom zaczął się, gdy zbudowano drogę z Karpacza do schroniska, którą mogły wjeżdżać wozy konne.

Era Siemaszków

Samotnia jest jednym z najstarszych i najpiękniejszych schronisk w Polsce. Od lat prowadzi ją rodzina Siemaszków. Przyjechała tu 12.06.1966 r. Gospodarzem został wtedy Waldemar Siemaszko. Po jego śmierci w wypadku samochodowym obowiązki przejęły córka Magda i żona Sylwia. Choć życie jest tutaj trudne, nie żałują tego wyboru. Zimą zdarzają się kłopoty z wodą. Ujęcie znajduje się w żlebie, a prowadzący do schroniska rurociąg często zamarza. Czasem, by dotrzeć do miejsca awarii, trzeba przekopać się przez wielometrową warstwę śniegu.

– Pamiętam, że kiedyś zabrakło wody i prądu. Rano topiliśmy śnieg, żeby goście mogli chociaż umyć zęby. Siedzieliśmy przy świecach. Gdy woda w końcu popłynęła i włączono prąd, usłyszeliśmy wielkie oklaski. Dla nas to satysfakcja, że trafiamy na ludzi, którzy mimo niedogodności są tak bardzo wyrozumiali. – wspomina Sylwia Siemaszko. Obecnie schronisko może przyjąć 50 gości. Bufet jest otwarty do ostatniego klienta. Wewnątrz jest też HOT SPOT zapewniający bezpłatny dostęp do internetu, Informacja Turystyczna oraz dyżurka GOPR. Można też pobawić się na sztucznej ścianie wspinaczkowej.

Uwaga na lawiny !!!

Zbocza kotła Małego Stawu to jedno z miejsc najbardziej narażonych na lawiny w Karkonoszach. Wzmianki na ten temat pojawiają się w XVIII-wiecznych dokumentach.

Lekarz z Jeleniej Góry K.G. Linder tak relacjonuje zejście potężnej lawiny w lutym 1737 r.: „Córka dozorcy stawu doprowadziła nas ze Strzechy do czoła lawiny – wyglądało to strasznie i dziko. W czasie spadania lawiny rozległ się olbrzymi huk, a naprzeciw stojący dom strażnika stawu zadrżał w posadach i popękały w nim wszystkie szyby. Ludzie myśleli, że to trzęsienie ziemi i na pewien czas całkowicie stracili słuch. Lód na stawie, który miał prawie dwa metry grubości, został całkowicie rozbity i porozrzucany przez lawinę. Wszędzie dookoła stawu leżały bryły lodu. Woda z jeziora wystąpiła, a ludzie z otoczenia dozorcy stawu przypuszczali, że nie było w nim w ogóle wody i że był cały wypełniony śniegiem. Szkoda było pstrągów, które teraz leżały porozbijane i uduszone”.

Rafał Święcki
www.naszlaku.ovh.org

Facebook

Dodaj komentarz