Dolnośląskie schroniska czekają na śnieg

Górskie schroniska nie dały się zaskoczyć zimie, tak jak drogowcy, przed dwoma tygodniami. Przygotowania do białego sezonu dzierżawcy i właściciele obiektów rozpoczęli już wczesną… wiosną.

– W maju kupiliśmy w nadleśnictwie 45 metrów sześciennych drewna na opał. Później dokupiliśmy do tego 20 ton węgla – mówi Grażyna Bielewicz ze schroniska na Stogu Izerskim.

Dzięki temu obiekt jest gotowy na przyjęcie zimowych turystów. Wśród nich jest zwykle sporo kuracjuszy z Niemiec, którzy przyjeżdżają do uzdrowisk w Świeradowie-Zdroju i Czerniawie-Zdroju.
Niemal wszystkie schroniska są własnością PTTK i znajdują się w wieloletniej dzierżawie. Większość z nich pamięta czasy ostatniej wojny, więc remonty należały im się od dawna.

Największe inwestycje poczyniono w czterech dolnośląskich schroniskach. To Szczeliniec, Strzecha Akademicka, Samotnia i Perła Zachodu. Generalny remont ostatniego z nich właśnie dobiega końca. Obiekt ma nowy dach, nowe instalacje, ekologiczne ogrzewanie. Koszt prac to 1 mln zł. O połowę więcej zainwestowano w każdy z trzech pozostałych obiektów, które są obecnie najnowocześniejszymi schroniskami górskimi w Sudetach.
– Wszystkie mają kolektory słoneczne, które ogrzewają wodę, a także nowoczesne systemy centralnego ogrzewania – zapewnia Grzegorz Błaszczyk, prezes spółki Sudeckie Hotele i Schroniska.

Zarówno Samotnia, jak i Strzecha Akademicka zyskały nowe okna, dzięki którym w obiekcie traci się o wiele mniej ciepła niż wcześniej.
– Turyści nie mogą już narzekać, że wieje przez szpary – cieszy się Magdalena Siemaszko, dzierżawca obiektu.

Karkonoskie schronisko Odrodzenie po kilku latach bez gospodarza odzyskuje dawny blask. Nowi dzierżawcy, którzy pojawili się w marcu, poczynili wiele remontów. M.in. całkowicie odnowili kuchnię, dzięki czemu przygotowywane potrawy cenią sobie turyści zarówno z Polski, jak i z Czech.

– Jest już nowa sala bufetowa i uruchomiliśmy centralne ogrzewanie – mówi Piotr Kaczmarek, nowy dzierżawca, który prowadzi schronisko razem z rodziną.

Jest też bieżąca woda, której wcześniej nie było. Z noclegów w Odrodzeniu chętnie będą korzystać narciarze, bowiem stąd jest bardzo blisko do jednego z najlepszych czeskich kurortów narciarskich – Szpindlerowego Młyna. Z dołu łatwo wjechać na górę asfaltową drogą.

Skończyły się także kłopoty ze znalezieniem chętnych do pracy w nietypowych warunkach. Mimo że w schroniskach obowiązuje system dwutygodniowych turnusów. Jedna zmiana schodzi, a na jej miejsce wchodzi druga.

– Wszyscy pracownicy schronisk to wielbiciele gór – podkreśla Piotr Kaczmarek.
Nie przeraża ich to, że są daleko od rodzinnego domu.

Turyści narzekają jedynie na drogie jedzenie w bufetach. To jednak nie będzie tańsze z powodu trudnych warunków pracy w schroniskach. – Zaopatrzenie dla restauracji trzeba wnosić na górę w plecakach i to już od lata – mówi Piotr Krzaczkowski z obserwatorium meteorologicznego na Śnieżce. Dlatego herbata kosztuje tam 3 -4 zł, żurek 6-9 zł, a porcja pierogów 7-11 zł. I taniej nie będzie.

Różnie wypadły w rankingu

W Sudetach jest 28 schronisk górskich, w tym 3 prywatne (Szrenica, Kamieńczyk i Wysoki Kamień). W ostatnim rankingu 64 schronisk branżowego Magazynu Turystyki Górskiej „npm” najwyżej (na 4. miejscu) sklasyfikowano schronisko Pod Łabskim Szczytem. Tuż za nim uplasowała się Andrzejówka. Z kolei Strzecha Akademicka na 21., Pasterka – 24., Samotnia – 28., Na Śnieżniku -32., Zygmuntówka – 37., Na Hali Szrenickiej – 42., Szwajcarka 43., Orlica – 44., Pod Muflonem – 52., Harcówka – 57., Na Przełęczy Okraj – 58., Odrodzenie – 59., Na Stogu Izerskim – 60.

Mariusz Junik

Facebook

Dodaj komentarz