Dolny Śląsk z dziurawymi drogami

Dolnośląskie drogi są jak ser szwajcarski. Zobacz, które trasy omijać. Podczas kursu z Jeleniej Góry do Karpacza na około 200-metrowym odcinku, tuż za zjazdem na Kowary, naliczyliśmy w jezdni ponad 70 dziur. Jutro będzie ich pewnie jeszcze więcej, bo asfaltowa nawierzchnia wciąż pęka. Kierowców jadących na narty może więc czekać bardzo przykra niespodzianka.

Do uszkodzenia koła lub zawieszenia wystarczy moment. – Jadą za szybko, potem hamują i wpadają wprost w dziurę – tłumaczy zastępca komendanta jeleniogórskiej drogówki Krzysztof Brodowski. Nie ma dnia, by nie doszło do kolizji spowodowanej złym stanem jezdni, bo kierowcy, omijając wyrwy, wykonują niebezpieczne manewry na jezdni. – Nie było jeszcze z tego powodu zdarzenia z ofiarami w ludziach, ale to kwestia czasu – mówi Brodowski.

– Jeżdżę wolno i slalomem – Jarosław Duda, taksówkarz z Jeleniej Góry, podaje przepis na przedwiosenną jazdę między wyrwami. Na razie udaje mu się nie uszkodzić auta. Mniej szczęścia miała Janina Kluska. Jeleniogórzanka wpadła w głęboką wyrwę przy ul. Wolności, jednej z głównych tras w mieście. Zniszczyła koła i felgi w swoim oplu. Na naprawę wyda co najmniej 500 zł.

– Najszybciej na dziurze w jezdni stracimy amortyzatory, poduszki amortyzatorów, końcówki drążków, sworznie, tuleje wahaczy, koła, felgi i opony – wylicza Adam Sierżant, doświadczony mechanik z Wałbrzycha. Naprawia właśnie vana chryslera. Kierowca wpadł w dziurę przy ul. Armii Krajowej w Wałbrzychu. U mechanika zostawi co najmniej 2 tys. złotych.

Kierowca nie musi ponosić tych kosztów. Warto domagać się odszkodowania od zarządcy drogi. Informacji, do kogo ona należy (może być gminna, powiatowa, wojewódzka lub krajowa), należy szukać w zarządach dróg w mieście, gdzie doszło do uszkodzenia auta. Warto wozić ze sobą aparat fotograficzny, by udokumentować zdarzenie. Należy je opisać, załączyć zeznania świadków, mapkę oraz faktury za naprawę auta.

– Tej zimy wpłynęło do nas 10 wniosków o zwrot pieniędzy za naprawę auta uszkodzonego na dziurawej nawierzchni – mówi Krzysztof Sobała, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów w Jeleniej Górze. Joanna Jarocka z Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei nie podaje konkretnej liczby, ale przyznaje, że wniosków jest bardzo dużo.

Zarządcy dróg mają jednak dobrą wiadomość dla kierowców. Zaczynają naprawy nawierzchni. Na pierwszy ogień idą głębokie wyrwy zagrażające życiu kierowców.
– Droga na Karpacz, wyjazdy na Jeżów, Wleń, Sosnówkę – wylicza Sobała. – Ulice: Ogińskiego, Wolności, Mostowa w Jeleniej Górze – dodaje Jerzy Bigus, zastępca dyrektora jeleniogórskiego Miejskiego Zarządu Dróg.

Przedsiębiorstwo komunalne naprawia już ul. II Armii Wojska Polskiego w Legnicy. W Głogowie trwają remonty na ul. Wojska Polskiego.
– Nawierzchnie się psują, bo mają po 20 lat – tłumaczy Sobała. Kamiennego podłoża nic nie wiąże, zimą woda zamarza w szparach i lód rozsadza asfalt. Nie ma na to rady.

Remonty potrwają do kwietnia-maja. Kierowcy i zarządcy dróg będą mieli kilka miesięcy spokoju. Potem, niestety, karuzela z dziurami i uszkodzonymi na nich autami znowu zacznie się kręcić.

– Aby naprawy ulic były skuteczne, należałoby zerwać 50-70 cm nawierzchni i położyć ją od nowa – tłumaczy Jerzy Bigus. Wówczas jezdnie wytrzymają bez napraw po kilkanaście lat. – Ale na to nigdy nie będzie pieniędzy, więc pozostaje łatanie dziur.

Najgorsze trasy

Poza autostradami źle jest wszędzie. Szczególnie uważać kierowcy muszą:

  • Wałbrzych – ul. 11 Listopada, Andersa, 1 Maja, Świdnicka, Wrocławska;
  • Legnica – ul. II Armii Wojska Polskiego, Wrocławska, Piłsudskiego, Chojnowska;
  • Bolesławiec – droga nr 4 z Nowogrodźca do Lubania;
  • Zgorzelec – ul. Armii Krajowej, droga w Jagodzinie i Starym Węglińcu;
  • Jelenia Góra – droga Kowary-Karpacz, ul. Ogińskiego;
  • Lubań – Podwale, ul. Zgorzelecka.

Alina Gierak – POLSKA Gazeta Wrocławska

Facebook

Dodaj komentarz