Dramat chłopca w Kakonoszach

Chłopak postanowił spędzić noc pod gołym niebem w szczytowych partiach gór, kiedy rozpętała się burza. Został porażony piorunem. Dał sobie pomóc dopiero następnego dnia rano.

Do zdarzenia doszło w nocy z piątku na sobotę. Nastolatek widocznie szukał przygód: urządził sobie legowisko pod stosem drewnianych tyczek, które były przygotowane do znakowania szlaków przed zimą. W nocy rozpętała się burza i 17-latka trafił piorun. Na szczęście, nie stracił on przytomności. Przerażonego chłopaka znaleźli dwaj inni turyści, którzy szli do schroniska „Na Szrenicy”. Zabrali go ze sobą.

– Kierowniczka schroniska zaproponowała, że wezwie pomoc, ale ten odmówił – mówi Maciej Abramowicz, naczelnik Karkonoskiej Grupy GOPR. – Dopiero następnego dnia rano szefowa nie ustąpiła i wezwała ratowników.

Nastolatek trafił do szpitala, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Jak podkreślają ratownicy, to zdarzenie to najlepszy przykład, że nocowanie na dziko w górach może skończyć się tragicznie. Pogoda w szczytowych partiach Karkonoszy zmienia się jak w kalejdoskopie i doprawdy trudno ją przewidzieć.

www.nowiny.jgora.pl

Facebook

0 odpowiedzi do “Dramat chłopca w Kakonoszach”

  1. Może to ten sam "idiota", który wczesną wiosną zwalił się (ze 200 m w dół) w Śnieżnych Kotłach. Zachciało mu się robić zdjęcia w miejscach objętych ścisłą ochroną. Temu też nic się nie stało – opróćz bolesnych i dotkliwych potłuczeń… tak mówią górale…

Dodaj komentarz