Dworce województwa dolnośląskiego

Tworzymy katalog zniszczonych dworców. Macie dosyć tego, że PKP nie ratuje dworców? Pomóżcie nam zrobić listę stacji do remontu.

Wspólnie z Czytelnikami (POLSKA Gazeta Wrocławska) przygotujemy listę zniszczonych dworców kolejowych na Dolnym Śląsku. Przekażemy ją ministrowi transportu, wojewodzie i marszałkowi województwa.

Po co? By zmusili właściciela stacji, czyli PKP, do ich remontu i uporządkowania. Albo oddania samorządom, jeśli kolejarze nie czują się na siłach, by zadbać o zabytki, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu były wizytówkami dolnośląskich miast, miasteczek i wsi, a dziś przynoszą im wstyd.

O tym, że nasi samorządowcy dalej nie wiedzą, jak zmusić PKP , by zajęły się niszczejącymi stacjami, pisaliśmy w połowie marca. Żaden wójt, burmistrz ani prezydent nie okazał się jeszcze tak odważny, jak wójt Węgierskiej Górki na Żywiecczyźnie, który złożył doniesienie w prokuraturze w sprawie tamtejszego dworca. Miał dość pertraktacji z koleją i uznał, że walący się dworzec stanowi zagrożenie dla życia podróżnych.

Nasz tekst o dworcach spotkał się z ogromnym odzewem Czytelników. Właśnie dlatego postanowiliśmy stworzyć listę zaniedbanych stacji i przekazać ją odpowiednim urzędnikom.
Teresa Lichwa, stała Czytelniczka naszej gazety, już typuje większość stacyjek na trasie Wrocław Główny – Żagań.

– Okna są najczęściej zamurowane lub zabite płytami pilśniowymi, mury odrapane, odbite tynki, a na resztkach tynku niewybredne napisy – opisuje pani Teresa.

– Żyję wystarczająco długo, by pamiętać dworce kolejowe „za komuny”, mimo biedy, nie najpiękniejszych barw farb tynkowych to wszystko jakoś wyglądało. A dziś? Widoki jak w ciężko zacofanej Afryce, gdzie jedzie się pięć dni wołami od wioski do wioski. Jedna wielka tragedia. Żeby było śmieszniej, po tej trasie jeżdżą nie tylko miejscowi, ale i Niemcy. Patrzą oni zniesmaczeni na to wszystko i nie chcę przytaczać komentarzy na temat gospodarzy stacji – napisała w liście do redakcji pani Teresa.

Inny Czytelnik, Michał Kłysiejko podaje jeden przykład: – Jawor. Dworzec był jeszcze kilka lat temu czynny (były kasy biletowe, bar, toaleta). Obecnie niszczeje, poczekalnia jest zamknięta, tynk odpada ze ścian, okna są zabite dechami i dyktami – wylicza pan Michał.
W Lubinie Górniczym, mimo że ruch pociągów pasażerskich został wznowiony, dworzec nadal stoi zamknięty i niszczeje, co podobnie jak w przypadku Jawora nie zachęca potencjalnych pasażerów do korzystania z usług kolei. – Tym bardziej że brakuje kasy biletowej, w której pasażerowie mieliby możliwość zasięgnięcia informacji – zauważa pan Michał.

Z Dworca Mikołajów we Wrocławiu pierwszy pociąg odjechał w 1856 roku. Z zewnątrz budynek wygląda do dziś znośnie. Ale w środku mają sypialnię bezdomni, a kolej nie umie się przed nimi obronić.

A jak wyglądają dworce w Państwa miejscowościach?

Wysyłajcie opisy i zdjęcia na adres miejski@gazeta.wroc.pl lub dzwońcie – tel. 071-374-81-45.

Dworzec Wrocław Nadodrze

Dworzec Wrocław Nadodrze zachwycał swoją urodą na początku XX wieku. Sto lat później przygnębia widokiem. Dworzec kolejowy Wrocław Nadodrze został zbudowany wg projektu Wilhelma Grapowa w 1868 roku. Budynek z surowej cegły w zamierzeniu miał przypominać nowożytny pałac z elementami renesansu i klasycyzmu. Oś główna, mieszcząca wejście, podkreślona jest arkadowym portykiem z tarasem, ozdobionym wazonami. W holu wejściowym sklepienie podtrzymują żeliwne kolumny z cynkowymi kapitelami. Parter został zaplanowany na kasy, poczekalnie i bufet, wyższe kondygnacje – na biura.
Obecnie w środku trudno w ciemnościach dostrzec elegancję i funkcjonalność wnętrza. A i na zewnątrz budynek nie zachęca podróżnych.

Dworzec w Nowogrodźcu

Dworzec w Nowogrodźcu opiera się zębowi czasu, ale widać, że wkrótce może przegrać tę walkę. Nowogrodziec doczekał się stacji kolejowej w 1904 roku. Rok wcześniej ukończono linię z Lwówka Śląskiego przez Nowogrodziec do Żagania. W 1903 roku, po dwóch latach budowy, otwarto dworzec kolejowy. Miasto prawie nie ucierpiało podczas I wojny światowej. Za to II wojna go nie oszczędziła. Dziś trudno uwierzyć, że Nowogrodziec przodował w nowinkach technicznych. W 1900 roku założono tu prąd i linię telefoniczną. Teraz zamieszkuje go 4 tysiące ludzi i niewiele się dzieje. – Stacja kolejowa wygląda całkiem przyzwoicie – piszą do nas Czytelnicy. Ale zaznaczają: – Pod warunkiem, że weźmie się pod uwagę, że pociągi pasażerskie nie jeździły linią, na której leży, przez 12 lat.

Anna Gabińska – POLSKA Gazeta Wrocławska
www.naszemiasto.pl

Facebook

Dodaj komentarz