Fortyfikacje graniczne w Karkonoszach

Harrachova louka

Podczas wypraw po Karkonoszach napotkacie nawet w ich najwyższych partiach fragmenty linii obronnej Republiki Czechosłowackiej z lat 1936 – 1938. Pomimo upływu 65 lat przypominają stale żywe wydarzenia z najcięższego okresu współczesnej historii państwa.

Betonowe bunkry są pomnikami niezłomnej woli Czechosłowaków bronić się – tuż przed największą wojną – przed przemocą fanatyków, ale jednocześnie są symbolem zdrady lub słabości ówczesnych rządów aliantów. Zarazem historia umocnień w jakiś sposób dotyczy również powikłań późniejszego wysiedlenia czeskich Niemców, którzy w roku 1938 wystąpili przeciwko krajowi, który był dla nich przez wiele stuleci dobrą ojczyzną. W ten sposób przyczynili się do widocznego do dnia dzisiejszego wykorzenienia całych Sudetów.

Łatwo przywykliśmy postrzegać umocnienia jako naturalny element krajobrazu górskiego, ale goryczy jesieni 1938 roku tak łatwo żadna ze stron ówczesnego konfliktu nie zapomni. Bunkry były wybudowane tak solidnie, że nawet w najgorszych warunkach klimatycznych w Europie środkowej niszczeją bardzo powoli. Będziemy z nimi i z tym, co przypominają jeszcze żyć długo.

Do września 1938 roku udało się dokończyć tylko jedną piątą z planowanych fortyfikacji w górskiej części Karkonoszy. Granica ani tutaj nie była wystarczająco ufortyfikowana – z ogółem 390 zaprojektowanych obiektów lekkich umocnień udało się do aneksji pogranicza przez faszystowskie Niemcy w dniu 8 października 1938 r. wybetonować w najbardziej zagrożonych miejscach Karkonoszy tylko 85 bunkrów. Oprócz sześciu obiektów prostszego wzoru 36 (według roku 1936) wszystkie pozostałe są typem 37, któremu nadano potoczną nazwę utworzoną od nazwy skrótu organu nadzorującego prace fortyfikacyjne – „řopíky” (Ředitelství opevňovacích prací – Dyrekcja prac fortyfikacyjnych).

W kierunku ku wrogowi mają ścianę czołową o grubości aż 120 cm bez otworu strzelniczego wzmocnioną kamiennym usypiskiem. Ponieważ się wzajemnie kryły bocznym ogniem krzyżowym z karabinów maszynowych, ich otwory strzelnicze mierzą pozornie nielogicznie na boki. Ich silne płaskie dachy o grubości aż 80 cm pokrywała darń a po obwodzie dachu zostały stalowe haki do zawieszania sieci maskujących. Gładkie w odróżnieniu od starszego typu 36 i zaokrąglone ściany betonowe pokrywał często kamuflaż malowany np. imitujący las świerkowy. W stalowej rurze na dachu był peryskop lustrzany do śledzenia strzeżonego terenu. Karabiny maszynowe umocowane w dwóch otworach strzelniczych na lawetach miały nastawione unieruchamianie karabinów w pozycjach do nocnego strzelania do wcześniej wybranych miejsc. Trzeci mniejszy otwór strzelniczy mierzył do tyłu i zapewniał obronę wejścia do bunkru. Pomiędzy sąsiednimi bunkrami nierzadko biegły okopy a niekiedy i dokończone zasieki przeciwko piechocie oraz przeciwko czołgom. Załogę jednego bunkru tworzyło w optymalnym stanie siedmiu żołnierzy. Większe, ciężkie twierdze powstawały przy głównych szosach w siodłach na Wschód i Zachód od Karkonoszy.

Jeszcze w górach leży kompleks umocnień Stachelberg koło Żaclerza. Wszystkie bunkry karkonoskich lekkich umocnień znajdziecie w jednej linii między Żaclerzem a Harrachovem, konkretnie na Rýchorach, w Lyseczynach Dolnych, na grzbiecie Dlouhý hřeben, koło rzeki Mała Upa i w dolinach Latovo údolí i Obří důl, na górach Studniční i Luční, przy zbiegu Łaby i Białej Łaby w miejscowości Špindlerův Mlýn, a najgęściej są rozmieszczone koło Kotła i Zlatego návrší, nad rzeką Izerą oraz w Harrachowie w miejscu zwanym Rýžoviště. W lasach fortyfikacje stopniowo spłynęły z terenem a wykarczowane korytarze jako linie strzału pomiędzy poszczególnymi bunkrami zarosły. Za to na łąkach typu alpejskiego w najwyższych partiach Karkonoszy zostaną rzucającymi się w oczy intruzami chyba na zawsze.

Zabezpieczenie granicy z Niemcami w miejscowości Pec pod Śnieżką spoczywało w zablokowaniu trzech możliwych przejść, którędy mogły przyjść wojska lądowe. Nigdzie nie zostało zupełnie dokończone. Na najmniej zabezpieczonym odcinku między górą Pěnkavčí vrch a Różową Górą udało się do mobilizacji wszystkich rezerw 23 września 1938 r. tylko wykarczować kosodrzewinę a w niskim lesie górskim wyciąć korytarze strzeleckie oraz wykopać punkty ogniowe dla karabinów maszynowych.

Krzyżujące się linie są jeszcze dobrze widoczne z kolejki linowej przy drugim słupie odcinka Różowa Góra Śnieżka. Trudny dostęp na Śnieżkę ze strony niemieckiej uniemożliwiał wrogowi wykorzystać ciężką broń i dlatego z dokładniejszego fortyfikowania tego miejsca zrezygnowano.

Większy nacisk nieprzyjaciela oczekiwała Armia Czechosłowacka w wąskiej dolinie Obří důl. Teren wokół kapliczki zabezpieczały trzy wzajemnie się kryjące bunkry „řopíky”. Najlepiej chroniony odcinek w okolicy miejscowości Pec pod Śnieżką uzupełniało 500 metrów przeszkód przeciwpiechotnych. Dwa bunkry już dawno zarósł nowy las. Od kapliczki widoczny jest jeszcze częściowo tylko ten trzeci na lewym brzegu rzeczki Upy w pobliżu schroniska Bouda pod Śnieżką. Ten został cały wybetonowany naraz 17 lipca 1938 r. – ponieważ jedynie jednolity beton bez przerwy technologicznej dawał gwarancję doskonałej wytrzymałości.

Problematyczne było zabezpieczenie drogi z Białej Łąki (Bílá louka) po przełęcz Luční sedlo. W zasięgu wzroku od schroniska Luční bouda, które wówczas stało bezpośrednio na granicy państwa miały powstać dwie linie lekkich bunkrów uzupełnione dwoma fortecami nazywanymi schronami zamykającymi. Jeden zaczęto budować blisko byłego schroniska Rennerova bouda a drugi w pobliżu Luční boudy w kierunku szczytu Studniční hora. Oba znane schroniska w czasie mobilizacji spłonęły, ponoć pomogli temu żołnierze czechosłowaccy. Odnowione zostało później ze środków Protektoratu Czech i Moraw tylko jedno – Luční bouda. Pod oba dwupiętrowe schrony z działem przeciwpancernym i czterema karabinami maszynowymi zdążyły prywatne firmy wykopać jedynie głębokie, widoczne do dnia dzisiejszego fundamenty.

Wokół przełęczy Luční sedlo prawie dokończyły tylko górną linię lekkich fortyfikacji tworzoną przez pięć „řopików”. Praska firma inż. Kříža już 7 października 1937 roku otrzymała zamówienie na 17 obiektów lekkich umocnień na Białej Łące, ale z powodu jej nieporadności zdążono wybetonować zaledwie pięć ze wspomnianych 17 bunkrów. Była najgorszą firmą prac fortyfikacyjnych w Karkonoszach a oficerowie armii jej tempo pracy nazywali sabotażem. A przy tym dostawy materiału do budowy bunkrów armia zabezpieczała aż na miejsce pracy już od września 1937 r. wojskową kolejką linową.

Trasa polowej kolejki linowej wiodła od kapliczki w Pecy do doliny Obří důl, gdzie na łące przy dzisiejszej chałupie Sokoła stacja kątowa zmieniała jej kierunek przez dolinę Modrý důl na zbocze góry Studnicznej. Jej koniec i magazyn materiału był aż na górze Luční hora na wysokości 1500 m. Tutejsze bunkry są najwyżej i w najtrudniejszych warunkach klimatycznych położonymi obiektami wojskowymi w Europie środkowej. Wręcz trudno sobie tutaj wyobrazić służbę na przykład podczas burzy śnieżnej.

Pod koniec września bunkry i okopy obsadziła zmobilizowana Armia Czechosłowacka, ale już po siedmiu dniach 30 września 1938 r. nadszedł rozkaz wymuszony przez mocarstwa w Monachium o wycofaniu się w głąb kraju i przekazanie całego pasma umocnień Niemcom. Tego samego dnia robotnicy wybetonowali ostatni bunkier karkonoski przy szosie do Małej Upy. W czasie wojny miała armia niemiecka w nowym schronisku Luční bouda ośrodek szkoleniowy. Na zboczu góry Studniční żołnierze ćwiczyli się w zdobywaniu tutejszego bunkra. Pomimo długotrwałego ostrzeliwania i rozkruszony beton na wierzchu bunkier jest stale nieuszkodzony i nadający się do użytku. Był to jedyny obiekt umocnień w miejscowości Pec pod Śnieżką, który dostał się pod ostrzał nieprzyjaciela jakkolwiek w zupełnie innych okolicznościach. Więcej szczegółów znajdziecie w książce Radana Laška „Umocnienia w Karkonoszach”, którą znajdziecie razem z książką wspomnień bezpośredniego uczestnika obrony odcinka Luční sedlo Franciszka Fary w Centrum Informacyjnym Veselý vylet.

Veselyvylet Nr 21

Facebook

Dodaj komentarz