Friedrich Kneifel

„Zmarł Friedrich Kneifel

Ostatni z gospodarzy starych Karkonoszy zmarł 26 listopada 2006 w wieku 96 lat. Przyszedł na świat w chałupie na Janowych Boudach 18 lipca 1910 roku. Mając lat osiemnaście musiał przejąć od ojca prowadzenie gospodarstwa górskiego. Aby mógł wypłacić rodzeństwo a po konfiskacie majątku w 1945 roku z powrotem wykupić swoją chałupę i łąkę dorabiał pracą w lesie przy wyrębie i zwożeniu drewna. Jako potrzebny specjalista nie był deportowany z rodziną do Niemiec.

Friedrich Kneifel

Po wojnie prowadził gospodarstwo i pracował na pełnym etacie w lesie. Ciężka rana odniesiona na froncie wschodnim nie przeszkadzała mu w wykonywaniu ciężkich prac do późnego wieku. Pięciokrotnie udało mu się uniknąć niemalże pewnej śmierci. Ale największą odwagę – według mnie – wykazał aż w wieku lat dziewięćdziesięciu: w godzinnym programie dokumentalnym „Jakim językiem mówi Pan Bóg?” przedstawił losy swojej rodziny, los Niemca sudeckiego, predysponowanego do spokojnego gospodarzenia na łące pod Śnieżką, który pomimo tego nie uniknął dramatycznym wydarzeniom historii Europy dwudziestego wieku.

Spojrzenie na powstanie Czechosłowacji i konsekwencje II wojny światowej „z drugiej strony” wzbogacił Friedricha Kneifela o takie uczucia jak szacunek, podziw i potępienie. O wadze jego odwagi świadczy również fakt, że film był najczęściej powtarzanym programem dokumentalnym w Telewizji Czeskiej w ostatnich dziesięciu latach.

Z Friedrichem Kneifelem spotykaliście się w naszym czasopiśmie od pierwszego numeru wydanego latem 1992 roku. Niekiedy bezpośrednio, ale częściej za pośrednictwem jego wspomnień i opowieści z Karkonoszy wschodnich, które mi opowiadał w ciągu długich godzin spędzonych przy jednym stole w jego chałupie lub podczas spacerów w okolicy Janovych boud. Miał doskonałą pamięć i talent bystrego obserwatora i kronikarza. Znał nazwiska i więzi pokrewieństwa wszystkich mieszkańców Wielkiej Upy ostatnich stu lat. Opisał historię miejscowych zabudowań, wielokrotnie we wspomnieniach wracał do miejscowości Pec pod Śnieżką, Mała Upa, Temný Důl, Albeřice i innych miejscowości Karkonoszy wschodnich.

Opowieści z XIX wieku powtarzane po rodzicach i prarodzicach podawał w sposób tak przekonujący jakby sam był ich uczestnikiem.

Osobiście imał się najróżniejszych prac poczynając oczywiście hodowlą bydła, przez pracę drwala ręcznie rąbiącego stuletnie świerki i zwożącego je na saniach „rogatkach” (rohačky), pracę w ścieralni drewna i przy budowaniu dróg górskich a na górskiej uprawie lnu, dwuletniego żyta i suszeniu siana w najwyższych partiach gór kończąc. Poznał produkcję masła i serków górskich, produkcję sań rogatek.

Opowiadał o losach przemytników i aktywności politycznej sąsiadów w krytycznych latach pierwszej i drugiej wojny światowej oraz podczas okupacji w 1968 roku. Był bez wątpienia najcenniejszym źródłem informacji jakie mogłem mieć do dyspozycji.

Zamiast smutnego pożegnania z szanowanym przyjacielem pozwolę sobie przypomnieć jeden z wielu momentów, które z Friedrichem przeżyłem. Kiedy w 1995 roku Frank Tarrant, konsul USA d/s gospodarki rolnej w Europie środkowej zażyczył sobie zwiedzić w Czechach farmę górską, zaprowadziliśmy go do Kneifelów na Janove boudy. O tym jak z gospodarzem kosili łąkę kosą pisałem w dziewiątym numerze VV. Frank Tarrant znał dobrze niemiecki więc bez przeszkód mógł dyskutować z Friedrichem o prowadzeniu gospodarstwa. Ale dopiero nad albumem rodzinnych fotografii zrozumiał Amerykanin jak skomplikowany był wiek XX dla ludzi w Karkonoszach. Przeglądając album starzec komentował wybrane fotografie: „Mój dziadek był siedem lat żołnierzem austriackim a to jestem ja w Jiczinie jako rekrut armii czechosłowackiej a na tej fotografii jestem w mundurze Wehrmachtu przed wyruszeniem na front wschodni.” Naiwne pytanie Franka brzmiało: „Czy to znaczy, że pana rodzina się tyle razy przeprowadzała?” Zapewniono go, że rodzina Kneifelów gospodarzy w Wielkiej Upie już co najmniej czterysta lat – tylko świat się zmieniał.”

Tekst pochodzi z polskiego wydania czeskiego periodyku Veselý výlet (nr 27) i został napisany przez Czecha od lat mieszkającego w Karkonoszach.

Facebook

Dodaj komentarz