Interesy z Czechami

Polacy zaczęli robić interesy z Czechami dopiero w Unii. Z Czechami budujemy drogi i wydajemy mapy. Przyjaźń kwitnie dzięki dotacjom z Unii.

To, co dziesięć lat temu było nie do pomyślenia, teraz jest chlebem powszednim. Czesi sami pukają do polskich gmin, proponując im wspólne starania o unijne dotacje.
– To jeszcze nie miłość, ale wyraźne ocieplenie stosunków – przyznaje Jacek Jakubiec z Euroregionu Nysa, który z Czechami współpracuje od ponad 20 lat. – Dawniej była wyraźna dysproporcja pomiędzy stosunkami czesko-niemieckimi a czesko-polskimi – tłumaczy. – Czesi o wiele chętniej działali razem z sąsiadami z Zachodu. Teraz to się wyrównuje – dodaje Jakubiec.

Jego zdaniem zwyciężył czeski pragmatyzm. Skoro na współpracę przygraniczną Unia daje miliony euro, to trzeba je brać czym prędzej.

Potwierdza to Julian Golak, współtwórca Euroregionu Glacensis i Polsko-Czeskich Dni Kultury Chrześcijańskiej.
– Kiedyś trudno było namówić Czechów do wspólnych starań o budowę drogi czy zorganizowanie imprezy kulturalnej – wspomina Julian Golak. – Teraz nie ma dnia, by nie zgłaszały się do mnie czeskie gminy z prośbą, by poszukać im polskiego partnera. Samorządy razem piszą projekt o dotację, realizują go i od razu przygotowują kolejne wnioski.

W poprzednich latach dzięki wsparciu z UE m.in. zmodernizowano wspólnie z Czechami ulicę Mickiewicza w Szklarskiej Porębie, przebudowano trasę z Zieleńca do Mostowic, skanalizowano część Kudowy-Słone. Kowary zorganizowały zjazd saniami rogatymi, a Kudowa-Zdrój wydała mapę z Nachodem.

W latach 2004-2006 na projekty polsko-czeskie Unia przeznaczyła 18 mln euro. Nic dziwnego, że samorządy przygraniczne już nie mogły się doczekać kolejnej edycji programu. Unijny Intereg IIIA przewiduje na wspólne projekty w latach 2007-2013 aż 258 mln euro.

Jedni z pierwszych sięgnęli po pieniądze z tej puli samorządowcy zrzeszeni w Związku Gmin Karkonoskich. Utworzyli Karkonoski Korytarz Turystyczny „Transkarkonosze”.
– Chodzi o wzajemne promowanie Dolnego Śląska i czeskiego regionu – mówi burmistrz Kowar Mirosław Górecki.

Korytarz tworzą gminy: Karpacz, Kowary, Lubawka, Mysłakowice, Podgórzyn oraz Mala Upa, Pec pod Snezkou, Spindleruv Mlyn, Vrchlabi, Zacler, Cerny Dul, Horni Marsov, Jilemnice.

Pieniądze otrzymały już: Karpacz, Kowary i Pec pod Snezkou. Na początek 260 tys. euro zostanie przeznaczonych na jednolite oznakowanie tych miast, ulic i atrakcji turystycznych.
– Wpisze pan w komórce nazwę polskiego lub czeskiego miasta i wyświetli się informacja o jego zabytkach – chwali projekt burmistrz Kowar.

Dofinansowanie otrzymają również Lubawka i Zacler. Razem położą sieć kanalizacyjną i zagospodarują odpady.
– To nieprawda, że będziemy składować czeskie śmieci – zastrzega zastępca burmistrza Lubawki Tadeusz Rycharski. – Wybudujemy razem z Czechami nowoczesną kompostownię i spalarnię. Sami nigdy nie zrealizowaliby tej inwestycji.

Pozostałe gminy czekają na rozstrzygnięcie konkursu. Bo w Kowarach razem z Czechami chcieliby odnowić korty tenisowe z możliwością przekształcania ich każdej zimy w lodowisko. Chcą także razem z Cernym Duluem wybudować muzeum górnictwa. Karpacz planuje zbudowanie szlaku górniczego. Zaprosił już czeskich partnerów do zwiedzania sztolni św. Barbary u podnóża Śnieżki.

Pomysłów na wspólne promowanie Karkonoszy mają znacznie więcej.
– Nareszcie jest normalnie – chwali południowych sąsiadów 45-letni Roman Wujda, zapalony wędrowiec, który pamięta czasy, gdy Śnieżkę rozdzielała granica. Dziś w schroniskach po drugiej stronie jest polskie menu.

Z Czechami zaprzyjaźnili się także na południowo-zachodniej granicy.
– Chcielibyśmy na styku granic postawić halę sportową dla polskiej i czeskiej młodzieży – opowiada Józef Sontowski, burmistrz Zawidowa.

Razem z Czechami z Habartic wierzy, że poprzez sport i kulturę uda się zbliżyć do siebie najmłodszą generację mieszkańców pogranicza. Temu służyć mają też międzyszkolne zawody unihokeja i budowa ścieżek rowerowych.

Trasy dla rowerzystów oraz modernizację dróg planują także Kudowa z Nachodem. Dostaną na ten cel z UE 2 miliony euro.

– Jesteśmy skazani na Czechów – twierdzi Julian Golak, który w 1990 roku organizował pierwsze Dni Polsko-Czeskiej Kultury Chrześcijańskiej. Wtedy był odbierany jako dziwak. Dziś jest cenionym ekspertem do spraw polsko-czeskiego pogranicza.

– Nie ma wątpliwości, że zadecydował interes, ale na początek dobre i to – uśmiecha się Julian Golak.

Sąsiedzka współpraca służy nie tylko gminom. Dwa lata temu podczas przygotowywania projektu unijnego poznali się Sylwia Świercz, radna z Bogatyni, i Martin Puta, starosta Hradka nad Nysą. Dziś są szczęśliwym małżeństwem.

Program Polska-Czechy obejmuje regiony: jeleniogórsko-wałbrzyski, opolski, rybnicko-jastrzębski i bielsko-bialski.

Całkowity budżet Programu Operacyjnego Współpracy Transgranicznej Republika Czeska – Rzeczpospolita Polska na lata 2007-2013 wynosi 258.187.464 euro. To już druga edycja tego programu. Wspierane są z niego przede wszystkim projekty służące poprawie infrastruktury, współpracy gospodarczej i technologicznej, ochronie środowiska naturalnego, kontakty międzyludzkie i kulturalne oraz bezpieczeństwo.

Podobny program powstał do wspierania gmin polskiego i niemieckiego pogranicza. Całkowity budżet Programu Operacyjnego Współpracy Transgranicznej Polska – Saksonia 2007-2013 wynosi 123.660.000 euro, w tym 105.111.000 euro z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.

Alina Gierak, Paweł Pituch – POLSKA Gazeta Wrocławska
www.naszemiasto.pl

Facebook

Dodaj komentarz