Karkonosze bez Sokołów

Sokoły nie strzegą już Karkonoszy. Wojskowe śmigłowce, które przez trzy miesiące ratowały rannych turystów w Karkonoszach, odleciały do macierzystej bazy w Tomaszowie Mazowieckim. Bilans ich pobytu to 31 akcji ratowniczych, w których pomocy udzielono 33 rannym.

– W kilku przypadkach poszkodowani zawdzięczają życie szybkiemu transportowi drogą lotniczą. Między innymi 12-letni chłopiec poważnie ranny po zderzeniu z drzewem czy czeska turystka, która doznała urazu kręgosłupa po zsunięciu się ze zbocza Śnieżki – mówi Jacek Kieżuń, ratownik GOPR.

Według Macieja Abramowicza, naczelnika grupy – ratowniczy śmigłowiec w Karkonoszach jest potrzebny przez cały rok.
– Mogłyby z niego korzystać wszystkie służby ratownicze w Kotlinie Jeleniogórskiej i policja – tłumaczy Abramowicz.

Niestety, takiej potrzeby nie dostrzegli jak dotąd urzędnicy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Interweniowały tam w tej sprawie władze powiatu jeleniogórskiego.
– Sądzę, że uda się prędzej przekonać do dalszej współpracy żołnierzy i wojskowe śmigłowce powrócą w Karkonosze – mówi starosta Jacek Włodyga. Armia w zamian korzysta z doświadczenia ratowników podczas szkolenia żołnierzy.

Własny śmigłowiec mają w Polsce jedynie ratownicy w Tatrach. Roczny koszt utrzymania maszyny to ok. 1 mln zł. Za loty płaci MSWiA. Rocznie helikopter w Tatrach transportuje ok. 180 poszkodowanych.

Rafał Święcki – POLSKA Gazeta Wrocławska
www.karpacz.naszemiasto.pl

Facebook

Dodaj komentarz