Karpacz – zakaz hodowli zwierząt

W Karpaczu władze zakazały hodowli zwierząt. Kurniki mają wkrótce zniknąć z centrum miasta. Rada miejska wypowiedziała kurom wojnę, mimo że na gdakanie nie skarżą się wczasowicze i szefowie pensjonatów.

Na czterdziestu ulicach w centrum Karpacza obowiązuje całkowity zakaz hodowli zwierząt gospodarskich. Uchwała rady miejskiej zakazuje trzymania w komórkach, piwnicach i przydomowych ogródkach nie tylko drobiu, ale także bydła, koni, trzody chlewnej oraz zwierząt futerkowych.

Władzom zależy zwłaszcza, by zwierzęta zniknęły z okolic drogi prowadzącej na Śnieżkę, kościoła Wang, głównej ulicy Karpacza – Konstytucji 3 Maja, a także ulic prowadzących do stacji kolei linowej na Kopę.

– Karpacz to miasto, a nie wieś. Tu ma być klimat turystyczny. Kurniki nie mogą sąsiadować z hotelami i pensjonatami – tłumaczy Lucjan Szpila, przewodniczący rady miejskiej. Za złamanie miejscowego prawa grożą mandaty. Jeśli nie zdyscyplinują one mieszkańców, straż miejska skieruje sprawę do sądu grodzkiego, który może wymierzyć grzywnę.
– Staramy się w ten sposób uporządkować centrum miasta. Nie mamy nic przeciwko kurom czy krowom, ale niech ich właściciele trzymają je na obrzeżach miasta. Nikt przecież nie hoduje zwierząt gospodarskich np. w centrum Wrocławia – przekonuje Ryszard Rzepczyński, zastępca burmistrza Karpacza.

Jeszcze kilka lat temu w jednym z parków w centrum miasta można było zobaczyć pasące się stadko kóz. Teraz w Karpaczu trudno znaleźć podobny widok.

Nasz rekonesans nie potwierdził obaw lokalnych władz. Nie trafiliśmy do żadnego chlewika, stajni lub obory. W mieście jest kilka niewielkich kurników. Drób trzyma jeden z mieszkańców ul. Kościuszki (jest na liście ulic, które obejmie zakaz). Kurnika jednak nie widać na zewnątrz, bo właściciel chowa kury w piwnicy. Chroni je tam przed łasicą, która wcześniej wybiła mu połowę stada. Wkrótce kur nie będzie wcale, gdyż ich właściciel wyprowadza się z miasta. Następny z kurników odnaleźliśmy na ul. Kościelnej, także objętej zakazem. Pan Czesław trzyma tu 10 kur i jednego koguta. Codziennie przychodzi doglądać stadka. O zakazie hodowli jeszcze nie słyszał. Zapewnia jednak, że- jeśli gmina każe – to zlikwiduje kurnik, choć nie przeszkadza on właścicielom okolicznych pensjonatów.

– Dokarmiam te kury, gdy wczasowicze nie dojedzą  posiłków – mówi Andrzej Stępek, właściciel sąsiadującego z kurnikiem pensjonatu Jantar.

Na gdaczący drób nie narzekają też wczasowicze.

– Skarżą się jedynie na koty, które nieraz wchodzą na nasze balkony. O kurach nigdy nie wspominali – mówi Mariusz Jakubiec z pensjonatu Exploris.

Władze Karpacza chcą nie tylko likwidacji kurników. Próbowały też ograniczyć wjazd dorożek do kurortu. Zdaniem radnych, utrudniają one ruch samochodów i niszczą nawierzchnię ulic. Radni uchwalili taki zakaz, lecz wojewoda go uchylił. Według niego, zakaz jest niepotrzebny, bo w przypadku zniszczenia nawierzchni można woźnicę ukarać mandatem.

Rafał Święcki – POLSKA Gazeta Wrocławska
www.karpacz.naszemiasto.pl

Facebook

Dodaj komentarz