Osada Szklarska Poręba-Orle w Górach Izerskich – monografia

Niedawno nakładem warszawskiego wydawnictwa CB ukazała się monografia historyczna „Osada Szklarska Poręba-Orle w Górach Izerskich”, której autorem jest Przemysław Wiater.

Na 129 bogato ilustrowanych stronach książka przedstawia dzieje niezwykłej osady Carlstal-Orle. Do wydawnictwa dołączona została płyta DVD zawierająca kolekcje 61 zdjęć dokumentalnych z Orla i Gór Izerskich. Istotną część opracowania stanowi historia tutejszej huty szkła czynnej w latach 1754-1890, która produkowała szkło w typie millefiori, szkło vasi a reticelli, szkło barwione w masie; rubinowe, kobaltowe czy awenturynowe. Nazwa huty „Karlstal” – „Dolina Karla”, utworzona została od pierwszego imienia Schaffgotscha, właściciela tych terenów, lecz odpowiadała zapewne też Karlowi Christianowi Preusslerowi (1728-1804), jednemu z synów Johanny Catheriny Preussler. Nowa huta znajdowała się w okolicy zasobnej w złoża kwarcu, drewna i wody – podstawowych składników do produkcji szkła. Poważnym mankamentem było położenie huty w oddali od siedzib ludzkich, surowy górski klimat i zły stan dróg, co w istotny sposób przyczyniło się do jej zamknięcia.

W późniejszych latach osada Carlstal stała się jednym z ważniejszych miejsc dla rozwijającego się ruchu turystycznego w Górach Izerskich. Po II wojnie światowej zmieniona została jej nazwa na Orle i stała się jedną ze strażnic Wojsk Ochrony Pogranicza. Od 1992 r. Orle działa jako znana stacja turystyczna, a jej kierownikiem jest Stanisław Kornafel.

Dnia 24.06.2000 r. odbyło się w stacji turystycznej Orle zebranie założycielskie Stowarzyszenia „Towarzystwo Izerskie” powołane do życia przez grupę miłośników Gór Izerskich. Prezesem Towarzystwa Izerskiego został wybrany pełniący nieprzerwanie do dziś tę funkcję Stanisław Kornafel. Celem Stowarzyszenia jest rozwój turystyki, ochrona i zachowanie schronisk w osadzie Orle i „Chatki Górzystów”, popieranie idei ekologicznych, popularyzacja wiedzy historycznej dotyczącej obszaru Gór Izerskich [ze Statutu Stowarzyszenia]. Towarzystwo organizuje także rozmaite akcje, między innymi zimowy narciarski „Bieg Izerski”, „Bieg retro na nartach starych i zabytkowych”, cykl majowych imprez „Wiosna Izerska” i wiele innych.

Most na Izerze

Od co najmniej XVII w. przez osiedle Orle przebiegała dawna „Stara Droga Celna”, zwana również „Starą Szklarską Drogą”. Był to jeden z najważniejszych traktów komunikacyjnych w Górach Izerskich. Droga prowadziła ze Szklarskiej Poręby Górnej od okolic dawnej huty szkła z 1617 r. na Białej Dolinie, trawersem południowego zbocza Wysokiego Kamienia poprzez Rozdroże pod Cichą Równią do Orla i dalej koło skałki Granicznik, obok komory celnej przez most graniczny na Izerze. Na rzece Izerze od 1710 r. wytyczona została granica administracyjna pomiędzy austriackimi prowincjami Czech i Śląska.

Mostek na Izerze

Od 1742 r., w wyniku pokoju wrocławskiego zawartego po pierwszej z wojen śląskich, Kotlina Jeleniogórska przeszła spod panowania austriackiego pod rządy pruskie. Nowa granica rozdzieliła karkonoski ośrodek szklarski blokując wzajemne rynki zbytu i niszcząc powiązania gospodarcze poprzez zaporowy system opłat i taryf, co z czasem doprowadziło do wojny celnej pomiędzy Austrią a Prusami. Przez cały XIX i XX w. granica prusko-austriacka była pilnie strzeżona.

Wybudowany w miejscu dawnego drewnianego w 1901 r. most rozporowy na Izerze zaliczyć należy do jednych z pionierskich rozwiązań budownictwa drogowego z użyciem żelbetonu na terenach Dolnego Śląska i zakwalifikować jako jeden z wyjątkowych zabytków techniki. Po raz pierwszy żelbeton wykorzystano do budowy mostu łukowego we Francji w 1875 r. Zastosowano przy tym patent J. Moniera (1823-1906), który uważany jest za wynalazcę betonu zbrojonego. W 1867 r. J. Monier, z zawodu ogrodnik, opatentował donicę kwiatową z betonu zbrojonego siatką drucianą, która zapobiegała rozsadzaniu przez korzenie roślin. W 1869 r. skonstruował zbrojoną siatką z prętów o średnicy 5-10 mm pierwszą płytę żelbetową (zwaną płytą Moniera), a w 1875 r. schody żelbetowe i podkłady kolejowe. Na większą skalę użycie żelbetonu na Dolnym Śląsku dotuje się od początków XX w., przy czym przodującą rolę odgrywał tutaj Wrocław (zajezdnia tramwajowa przy ul. Słowiańskiej 1908, dwie hale targowe 1908, Hala Ludowa 1911).

Użycie tak mocnego materiału podyktowane zostało zapewne troską o spełnienie odpowiednich wymogów konstrukcyjno-budowlanych koniecznych do zastosowania przy przeprawie przez górską rzekę i było zapewne konsekwencją zniszczeń dokonanych przez powodzie, które szczególnie silnie dotknęły Góry Izerskie pod koniec XIX w. Budowa żelbetonowego mostu, poprzez stworzyła możliwość dogodnego połączenia pomiędzy osadą Orle, a wsią Jizerka i znacznie podniosła atrakcyjność turystyczną tego regionu.
Po II wojnie światowej w osadzie Orle powstała strażnica Wojsk Ochrony Pogranicza. Granica polsko-czechosłowacka z czasem stała się silnie strzeżona, w Górach Izerskich ustał praktycznie wszelki ruch turystyczny. Zagrodzony drutem kolczastym most na Izerze funkcjonował prawdopodobnie do 1981 r., kiedy to został wysadzony przez oddziały Wojsk Ochrony Pogranicza. Podawane są też inne daty zniszczenia mostka: 1979 r., jak i okres stanu wojennego. W Szklarskiej Porębie wskazywano też na stronę czeską, jako na sprawców wysadzenia. Dziś jeszcze w Szklarskiej Porębie żyją żołnierze ze strażnicy na Orlu, lecz do tamtych wydarzeń wracają niechętnie, zasłaniając się brakiem pamięci lub niewiedzą.

Pod koniec lat siedemdziesiątych często chodziłem po Izerach z przyjaciółmi, niemniej w okolice strażnicy WOP Orle nie zapuszczaliśmy się, gdyż cieszyła się ona wśród nielicznych turystów złą sławą. Nie należało do przyjemności „zatrzymanie do wyjaśnienia na 48 godz.”, bez podania jakichkolwiek przyczyn, a jeśli uwzględnimy, że działo się to w strefie przygranicznej, to każda przyczyna mogła być dobra.

W połowie lat dziewięćdziesiątych władze samorządowe gminy Korenov wystąpiły z inicjatywą odtworzenia przejścia granicznego i mostku. Wielkim orędownikiem powstania mostku był vice-starosta Korenova Jaroslav Husak. Pomysł ten spotkał się z poparciem władz Szklarskiej Poręby i Towarzystwa Izerskiego. Po dziesięciu latach żmudnych procedur administracyjno-biurokratycznych, staraniem wielu ludzi dobrej woli, dnia 15 lipca 2005 r. przejście turystyczne Orle – Jizerka zostało oddane do użytku. Odtworzonego mostku pilnuje św. Jan Nepomucen, rzeźba autorstwa Macieja Wokana ze Szklarskiej Poręby. Co roku, w rocznicę otwarcia mostka, odbywają się tam spotkania samorządowców ze Szklarskiej Poręby, Harrachova i Korenova.

Przemysław Wiater

Monografia Gór Izerskich

Roman Karpaš a kolektiv, Jizerské hory. O mapách, kameni a vodé, Liberec 2009

Na czeskim na rynku księgarskim ukazała się niezwykła książka, a właściwie dzieło, jakiego jeszcze nie było, a zatytułowane „Jizerské hory. O mapách, kameni a vodé”. Jest to pierwsza część monografii poświęconej Górom Izerskim, która zamierzona jako wydawnictwo, będzie składać się z trzech tomów. Pomysłodawcą, autorem przedsięwzięcia i wydawcą jest znany liberecki grafik Roman Karpaš. Od lat zakochany w Górach Izerskich postanowił swojej pasji nadać doprawdy niezwykły, monumentalny wręcz wymiar.

Prace nad czeską monografią Gór Izerskich trwały ponad pięć lat. Wydawca pierwszy tom dzieła, które liczy prawie sześćset stron i tysiąc ilustracji (!) poświęcił dawnej kartografii, granicom państwowo-administracyjnym, szeroko pojętej geologii, meteorologii i hydrografii Gór Izerskich. Autorami poszczególnych rozdziałów są najwybitniejsi znawcy i badacze Gór Izerskich. Ze swej strony redakcja dołożyła starań, aby praca została napisana językiem w miarę przystępnym, wolnym od naukowego „zadęcia”. Na podkreślenie zasługuje fakt zaproszenia do współpracy autorów ze strony polskiej: Hanny Gaczyńskiej – Piwowarskiej z Jawora, dr hab. Cezarego Kabały z Wrocławia, Ivo Łaborewicza z Jeleniej Góry, Mariana Marca z Brzegu, Andrzeja Paczosa i Tomasza Prylla z Jeleniej Góry, Janusza Skowrońskiego z Lubania i dra Przemysława Wiatera ze Szklarskiej Poręby, który ponadto całość prac dotyczących śląskiej strony Izerów koordynował.

Monografia „Jizerské hory” jest bogato ilustrowana, zarówno dawną ikonografią, której Roman Karpaš jest znanym kolekcjonerem, jak również współczesnymi zdjęciami i ilustracjami. Lista fotografików, których prace zostały wykorzystane dla zilustrowania książki jest doprawdy długa i zawiera wiele znakomitych nazwisk. Z ciekawostek dla miłośników gór Izerskich, które ta monografia zawiera, przytoczyć choćby można odnalezienie przez Romana Karpaša w Údolí Nadeje nad Izerą (dawna nazwa Hoffnungsthal, Zieleniec 1945-1958) drugiego, identycznego z wysadzonym prawdopodobnie w latach osiemdziesiątych koło Orla mostka, który jest najstarszą taką żelbetową budowlą w Czechach.

Prezentacja monografii „Jizerské hory” odbyła się 2 grudnia 2009 r. w Libercu-Lidovych Sadách, w po brzegi wypełnionej sali libereckiego Centrum Kultury. Wzięła w niej udział delegacja Szklarskiej Poręby z burmistrzem Arkadiuszem Wichniakiem i radnymi miasta. Książkę można nabyć w czeskich księgarniach, bądź bezpośrednio u autora pod adresem internetowym: karpas@volny.cz czy na stronie wydawnictwa: www.nakladatelstvirk.cz
Pozostaje mieć nadzieję, że ta doprawdy wyjątkowa i jakże potrzebna monografia również i naszych gór zostanie przetłumaczona na język polski.

Przemysław Wiater

Spotkanie na mostku na Izerze 2009

Od co najmniej XVI w. przez Góry Izerskie przebiegała „Stara Droga Celna”, zwana również „Starą Szklarską Drogą”. Prowadziła ze Szklarskiej Poręby trawersem południowego zbocza Wysokiego Kamienia poprzez Rozdroże pod Cichą Równią do huty na Orlu i dalej koło skałki Granicznik, przez most na Izerze, do znanej z wydobycia kamieni szlachetnych i hutnictwa szkła wsi Jizerka. Od 1742 r. Kotlina Jeleniogórska przeszła spod panowania austriackiego pod rządy pruskie. Nowa granica rozdzieliła karkonoski ośrodek szklarski niszcząc wielowiekowe powiązania gospodarcze poprzez zaporowy system opłat i taryf, co niebawem doprowadziło do wojny celnej pomiędzy Austrią a Prusami. Przez następne stulecia granica prusko-austriacka była pilnie strzeżona. Z Orla do Czech można się było legalnie dostać poprzez drewniany mostek nad rwącą Izerą.

W 1901 r. w miejscu drewnianego, który zniszczyła wielka powódź z 1899 r., wybudowany został most żelbetonowy. Była to jak na owe czasy budowla doprawdy wyjątkowa. Na szerszą skalę użycie żelbetonu na Dolnym Śląsku rozpoczęło się dopiero kilka lat później, przy czym przodującą rolę odgrywał Wrocław (dwie hale zajezdni tramwajowej przy ul. Słowiańskiej 1908/1909, dwie hale targowe 1908, Hala Ludowa 1911). Tak więc żelbetonowy most na Izerze był jednym z pionierskich w skali europejskiej takich rozwiązań budowlanych. Budowa żelbetonowego, solidnego mostu stworzyła dogodne połączenie pomiędzy osadą Orle, a wsią Jizerka i znacznie podniosła atrakcyjność turystyczną regionu.

Po II wojnie światowej w osadzie Orle powstała strażnica Wojsk Ochrony Pogranicza. Granica polsko-czechosłowacka stała się pilnie strzeżona, bezmyślnemu zniszczeniu z nieustalonych do dziś przyczyn uległa wieś Wielka Izera, a w Górach Izerskich ustał ruch turystyczny. Przegrodzony drutem kolczastym most na Izerze stał nie użytkowany do początku lat osiemdziesiątych, kiedy to został wysadzony przez oddział Wojsk Ochrony Pogranicza.

W połowie lat dziewięćdziesiątych władze samorządowe gminy Korenov wystąpiły z inicjatywą odtworzenia przejścia granicznego i samego mostku. Pomysł ten spotkał się z poparciem władz Szklarskiej Poręby i Towarzystwa Izerskiego. Po długich dziesięciu latach jałowych procedur administracyjno-biurokratycznych, staraniem wielu ludzi dobrej woli, dnia 15 lipca 2005 r. przejście turystyczne Orle – Jizerka zostało oddane do użytku. Odtworzonego, choć niestety drewnianego dziś mostka, pilnuje św. Jan Nepomucen, rzeźba autorstwa Macieja Wokana ze Szklarskiej Poręby. Dla upamiętnienia tych wydarzeń corocznie odbywają się tutaj corocznie spotkania samorządowców z ze Szklarskiej Poręby, Harrachova i Korenova.

I w tym roku, dnia 11 lipca o godzinie 14 (z lekkim poślizgiem) odbyło się kolejne, czwarte już spotkanie samorządowców z zaprzyjaźnionych gmin. Gośćmi specjalnymi byli poseł na sejm RP Marcin Zawiła oraz odbywająca manewry w Górach Izerskich 21 marszkompania miłośników powieści J. Haška o przygodach dobrego wojaka Szwejka. Po oficjalnym otwarciu spotkania dokonanym przez Stanisława Kornafela, Prezesa Towarzystwa Izerskiego, wystąpieniach burmistrzów Marka Luboša z Korenova i Tomasa Ploca z Harrachova, długo degustowano polskie kiełbaski z ogniska i czeskie piwo. Przygrywała orkiestra z pobliskiego Jablonca nad Nisou na finał wykonując brawurowo utwór „Jozin z barzin”.

Zakończenie tegorocznego spotkania na mostku nad Izerą miało charakter wyjątkowy. Na pobliskim Orlu grupa artystów po 119 latach od zamknięcia huty ponownie rozpaliła piec do wytopu szkła. Twórcy przebywali w Szklarskiej Porębie od 3 do 10 lipca biorąc udział w międzynarodowym plenerze artystycznym o nazwie „Ekoglass Festiwal”. Tworzyli w „Leśnej hucie” mistrza Henryka Łubkowskiego i w piechowickiej hucie „Julia”. Zamknięcie pleneru odbyło się w niecodziennej scenerii dawnej huty szkła na Orlu, gdzie ustawiony został nowoczesny, opalany gazem piec hutniczy, a kilku artystów zaprezentowało swoje umiejętności. Gośćmi specjalnymi na Orlu byli wybitni twórcy szkła o międzynarodowej renomie prof. Małgorzata Dajewska z wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych i Jíři Šuhájek.

Przemysław Wiater

Rowerem do Chatki Górzystów

W dniu 7 czerwca 2009 roku uczestnicy Szkoły Narciarskiej Aesculap wzięli udział w wycieczce rowerowej po Górach Izerskich. Była to pierwsza z zaplanowanych na letnie miesiące serii wypraw rowerowych dla dzieci, rodziców i instruktorów. Głównym celem tej wycieczki było odwiedzenie dwóch ciekawych schronisk górskich położonych malowniczo w leśnych ostępach – na polskim biegunie zimna. Orle i Chatkę Górzystów. A przy okazji oczywiście – podziwianie niezwykle urokliwego krajobrazu Hali Izerskiej, która wyglądem i warunkami klimatycznymi przypomina pustkowia Norwegii…I rzeczywiście trafiliśmy na iście norweską pogodę… Choć nie lało tym razem (na szczęście)…Mogliśmy podziwiać niezwykłe efekty świetlne – w postaci ostrych promieni słońca i ciemnych chmur na niebie. Było chłodno, wiał dość silny wiatr…Zapraszam na film.

Michał Rażniewski

Wysoka Kopa

Widok ze szczytu jest po prostu bajeczny! Na skocznie narciarskie w czeskim Harachovie, na polskie i czeskie Góry Izerskie, na cały masyw Szrenicy.

Na Wysokim Kamieniu

Na Wysokim Kamieniu.

W jednym ze szkockich pubów oglądałem niedawno piłkarski mecz Ligi Mistrzów, dyskutując ze Słowakiem (po polsku, słowacku i angielsku) na temat decyzji sędziego. Stojący obok młody mężczyzna zerkał to na nas, to na ekran. W końcu spytał (po angielsku): – Jesteś Polakiem? Tak zaczęła się moja przyjaźń z Markiem Dudą, pasjonatem sportu w ogóle, a triatlonu w szczególności. Konsekwencją tego spotkania był telefon zapraszający mnie do Szklarskiej Poręby, gdzie przy okazji zabawy sylwestrowej spotykali się najlepsi polscy triatloniści.

W międzyczasie postanowiłem zdobyć Wysoką Kopę, 1126 m n.p.m., najwyższą w Górach Izerskich (to mój trzeci szczyt w Zimowej Koronie Gór Polskich, niedawno opisywałem wspinaczkę na Rysy i na Czupel).

Góry Izerskie to część Sudetów Zachodnich, ciągnących się od Polski po Czechy. Od zachodu zamyka je Brama Żytawska, od Karkonoszy oddziela Przełęcz Szklarska, spora część leży u naszych południowych sąsiadów.

Po przedeptaniu tłocznej, ale malowniczej (dzięki niezwykłej, drewnianej architekturze i wielkim głazom wychodzącym wprost na jezdnię) ulicy biegnącej przez środek miasta, skręciłem w stronę dworca PKP Szklarska Poręba Górna w poszukiwaniu czerwonego szlaku. Łatwo można go przeoczyć, przechodząc tunelem pod torami kolejowymi. Zaraz za nim należy skręcić w lewo i maszerować między ostatnimi zabudowaniami Szklarskiej.

Pierwszym moim celem był Wysoki Kamień (1058 m). W drodze na szczyt nastąpiło nieoczekiwane, ale nadzwyczaj miłe spotkanie. Właściciele psich zaprzęgów trenowali na trasach pod Wysokim Kamieniem, górą o nadzwyczajnych walorach widokowych. A kochane husky tylko czekały na okazję, by porozmawiać z dwunogiem

Ze szczytu Wysokiego Kamienia, od którego trasa zdecydowanie się spłaszcza, widać też „moją” Wysoką Kopę poprzedzoną wieloma wzniesieniami i grupami skał. Pierwszą z nich jest Wieczorny Zamek – niezwykle ukształtowane głazy wystające z łagodnego wzgórza. Miejsce, którego tajemniczość rośnie wraz z narastaniem zmroku.

Wędruję dalej w niezbyt grząskim śniegu, mocno wydeptanym szlakiem pośród niskich (na ogół) lasów zasypanych śniegiem. Co rusz otwierają się nowe widoki na okoliczne góry, w tym piękną Szrenicę, centrum narciarskie w Szklarskiej.

Następną imponującą grupą skalną jest Zwalisko – nazwa równie ekspresyjna jak wielkie głazy. Schodzę nieco w dół, gdzie przed Izerskimi Garbami (1088 m) straszy ruinami budynków i wrakami ciężarówek nieczynna już kopalnia kwarcu Stanisław. Przemierzam ten księżycowy krajobraz mimo tabliczek „Wstęp wzbroniony”, ale gdzieś mi się zapodział czerwony szlak, a przejście „na azymut” przez „Stanisława” jest najkrótszą drogą do celu.

W grudniu dzień jest krótki, szybko zbliża się zachód słońca. Razem z opadającą czerwoną kulą spada też temperatura i robi się bardzo mroźnie. Podchodzę pod masyw Wysokiej Kopy zwanej też Wysokim Grzbietem. Ale szlak nie biegnie przez czubek góry. Zaraz za nowo postawionym szałasem skręcam „na skróty” w stronę szczytu. Ten odcinek jest najbardziej uciążliwy, bo co rusz zapadam się w głębokim, przemarzniętym śniegu. Jest parę śladów pieszych i narciarskich, ale każdy ma swój pomysł na zdobycie wierzchołka. Po krótkim marszu przez las mocno przerzedzony wiatrami i degradacją środowiska niemal dokładnie o zachodzie słońca osiągam cel.

Niezwykłe są kolory czystego nieba i gór rozświetlonych różowym, pomarańczowym i czerwonym światłem. Widok jest po prostu bajeczny! Na wszystkie strony! Widać nawet skocznie narciarskie w czeskim Harachovie, polskie i czeskie Góry Izerskie, cały masyw Szrenicy. Gdy podziwiam ten nadzwyczajny krajobraz, zza zasypanej śniegiem choinki wyłania się skitourowy narciarz. Czech. Wymieniamy parę zdań, uścisk dłoni, robimy zdjęcia i rozchodzimy się w swoje strony.

Ciemna noc dopada mnie w połowie drogi powrotnej. Szlak rozświetlają błyszczące na niebie gwiazdy. Jest pięknie. Wieczorny Zamek zamienił się w Nocny Zamek i straszy niezwykłymi kształtami, majacząc między choinkami oświetlonymi księżycową bielą. Na Wysokim Kamieniu wypijam resztki ciepłej herbaty z termosu, kontemplując migoczące w dole światła Szklarskiej Poręby, z czarną Szrenicą na gwiaździstym niebie. Jeszcze bym tu chwilę posiedział, ale nos odpada mi z mrozu. Szybko schodzę w dół, gdzie w willi Zakopianka triatlonowa ekipa kończy sylwestrowe przygotowania. Nie pozostaje mi nic innego, jak przyłączyć się do organizacji imprezy.

Nowy Rok witaliśmy hucznie, długo i radośnie. O godz. 8 rano pierwszego stycznia 2009 obudziło mnie pukanie do drzwi. – Wstawaj, jedziemy do Jakuszyc na biegówki!

Tekst i zdjęcia: Jerzy Pawleta
http://turystyka.gazeta.pl/

Wysoka Kopa w Izerach

Góry Izerskie. Prawie bezludne i przez wieki całe w ogóle niezauważane – jeszcze w XVIII stuleciu wszędzie tu były Karkonosze. Dziś bardziej czeskie niż polskie, dla miłośników górskich wędrówek – po prostu Izery. Z informacyjnego cienia wyszły dopiero w latach 80. poprzedniego stulecia. Niestety, za późno. W obliczu katastrofy ekologicznej. Lasy Gór Izerskich stały się martwym dowodem na to, że człowiek jest największym z żyjących na Ziemi szkodników. Ale jest też mądrzejszy po szkodzie. I teraz odtwarza mozolnie to, co zepsuli Prusacy zastępując rdzenną puszczę obcą świerczyną, co energetyka i przemysł XX wieku zalały z trzech stron kwaśnymi deszczami i co mniejsze szkodniki wrąbały z apetytem godnym lepszej strawy. Kikuty suchych drzew wciąż straszą na podmokłych i spowitych mgłą grzbietach, przypominając o tym, czego w górach robić nie należy.

Po polskiej stronie granicy:

  • Grzbiet Kamienicki – między Świeradowem Zdrojem do Piechowicami; z Kamienicą (973 m; żółty szlak) i Sępią Górą (niebieski szlak ze Świeradowa i żółty z Mirska);
  • Grzbiet Wysoki – z Wysoką Kopą (1126 m; czerwony szlak ze Szklarskiej Poręby do Świeradowa), Zwaliskiem (1047 m, czerwony, zielony i niebieski), Wysokim Kamieniem (1058 m, czerwony i żółty) i Stogiem Izerskim (1107 m; czerwony),

W Czechach:

  • Jizerske Hory – ze Smrkiem (1124 m; niebieski szlak z pieszego przejścia granicznego na Smreku), Jizerą (1122 m; żółty szlak), Bukovcem (1005 m; czerwony szlak) oraz Jizerką, wsią-skansenem.

Wysoka Kopa

Idziemy ze Szklarskiej Poręby czerwonym Głównym Szlakiem Sudeckim na Stóg Izerski. Bez mapy lepiej nie zaczynać tej wycieczki, bo identyfikacja najwyższej kopy może sprawić nam kłopot. Czerwone znaki przechodzą kilkaset metrów obok szczytu, a te garby takie podobne są jeden do drugiego, że trudno objąć, który wyższy… Ze Szklarskiej trasa wiedzie przez Białą Dolinę na Wysoki Kamień (kiedyś była tu gospoda) i Zwalisko, którego skałki i mroczny nastrój są kanwą legend o skarbach i pogańskich obrzędach.

Kopalnia kwarcu za nami

Na Rozdrożu pod Izerskimi Garbami mijamy po prawej kopalnię kwarcu „Stanisław”. Taką z niezłym odstrzałem. Jest najwyżej położoną kopalnią w kraju, a często mówi się, że wyżej nie ma już żadnej w całej Europie. Zostawiamy za sobą górników, rozstajemy się też z niebieskim i zielonymi znakami, które towarzyszyły nam od Rozdroża pod Zwaliskiem – czerwone skręcają w prawo.

Kopalnia kwarcu w Górach Izerskich

Teraz dobry kilometr pod górę, na lekkie wypłaszczenie, gdzie po lewej stronie wypatrywać trzeba ścieżki odbijającej od szlaku. Zaprowadzi nas na sam szczyt. Z Wysokiej Kopy na godzinie 22 i 23 widać pobliskie Sine Skałki oraz Przednią Kopę, a na 20 – Złote Jamy. I nie widać żadnej różnicy.

www.naszemiasto.pl