Powrót z kurortów

W kurortach robią wszystko, żeby przyciągnąć jak największą liczbę turystów. Nikt nie uprzedza, że ci, którzy nocują w Jeleniej Górze i nie mają własnych samochodów, mogą wpaść w pułapkę.

O ile do kurortów dojedzie się bez problemu, to z powrotem jest prawdziwy kłopot. Większość imprez kończy się bowiem po godz. 22.

– A o tej porze już nic nie kursuje – denerwuje się Grzesiek Babij, młody jelenigórzanin, który chętnie jeździ do Szklarskiej i Karpacza na dyskoteki. I za każdym razem musi przerywać zabawę w najlepszym momencie, by zdążyć na ostatniego busa.

To skandal, że nie ma dogodnych połączeń z Karpacza do Jeleniej Góry – zgadza się z nim Zofia Dydko z Lublina.

Przyjechała na wakacje do stolicy Karkonoszy. Planowała, że pochodzi z rodziną po górach, weźmie udział w zabawie, pójdzie na dyskotekę.

– Tymczasem jestem niewolnicą zegarka – narzeka.

W ciągu dnia do Karpacza i Szklarskiej Poręby kursują z Jeleniej Góry w miarę często zarówno autobusy PKS, jak i prywatni przewoźnicy. Z Karpacza ostatni prywatny bus odjeżdża tuż przed godz. 22, a PKS-u jeszcze wcześniej – o 21.21. Natomiast ze Szklarskiej Poręby ostatni bus jedzie o godz. 20.55 (w weekendy już o 19.10), a PKS-u – o 21.08.
Kto się spóźni, skazany jest na taksówkę. Koszt takiej jazdy to 60-80 zł. To może skutecznie zniechęcić.

Nie jest to nowy problem, więc dziwne, że do tej pory żaden z przewoźników nie uruchomił wakacyjnej linii nocnej. Zarówno PKS, jak i prywatni przewoźnicy twierdzą, że uruchomienie takich połączeń się nie opłaca. Może w przyszłym roku znajdzie się ktoś, kto spróbuje to sprawdzić.

POLSKA Gazeta Wrocławska, www.naszemiasto.pl

Facebook

Dodaj komentarz