Rysie w Karkonoszach

Przez ponad 200 lat ryś unikał górskich lasów w okolicach Karpacza i Szklarskiej Poręby. Wcześniej urządzano tu na niego polowania i wybito zwierzęta do ostatniej sztuki.

Dlatego gdy na tropy płochliwego drapieżnika, przypadkowo natknął się pracownik Karkonoskiego Parku Narodowego, nie było pewności, do kogo należą. Dopiero specjaliści zidentyfikowali je jako ślady największego z dzikich europejskich kotów.

W Karkonosze prawdopodobnie przywędrował z leżącego na czesko-niemieckim pograniczu Parku Narodowego Czeska Szwajcaria.

Dziś już kilku leśników twierdzi, że widziało w Karkonoszach na własne oczy rysia. Nie wiadomo jednak, jak liczna jest jego populacja. Nikt nie zna też dokładnie rejonów występowania. To ważne, bo możliwe, że utarte szlaki turystyczne przecinają tereny łowieckie rysia. Wówczas, by ponownie nie zniknął z Karkonoszy, konieczna byłaby ich korekta.

Polscy i czescy przyrodnicy chcieliby na początek policzyć drapieżniki. – Do przeczesania jest 120-150 tys. hektarów polskiego i czeskiego Karkonoskiego Parku Narodowego – mówi Andrzej Raj, dyrektor KPN.

Starają się też o pieniądze z Unii Europejskiej. Wniosek o dofinansowanie trafi do programu Infrastruktura i Środowisko. Program ma trwać trzy lata i może rozpocząć się w przyszłym roku. Oprócz określenia liczebności gatunku, przyrodnicy chcą założyć w Karkonoszach hodowlę. Odchowane w półdzikich warunkach sztuki będą wypuszczane na wolność. Drapieżny kot ma bowiem pomagać w ochronie młodych nasadzeń drzew, które teraz w KPN niszczy zbyt duża liczba roślinożerców. Prócz rysia, jedynym drapieżnikiem, który może regulować liczbę saren i jeleni, jest człowiek. W parku prowadzi się więc kontrolowany odstrzał tych zwierząt. Rocznie od kul myśliwych ginie w parku ok. 36 jeleni i 12 saren.

– To metoda dosyć kontrowersyjna, bo kłóci się z ideą parku narodowego. Wolelibyśmy naturalnie redukować zwierzynę – tłumaczy Andrzej Raj.

Podstawową ofiarą rysi są sarny. Dorosłe zwierzę zabija jedną sarnę co pięć dni.
Ryś jest gatunkiem chronionym. Został wpisany do Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt. Jak zapewniają przyrodnicy z KPN, nie jest groźny dla człowieka. Bardzo płochliwy, unika kontaktu z ludźmi. Poluje najczęściej nocą w trudno dostępnych częściach lasu. Spotkanie z nim ma szlaku turystycznym jest mało prawdopodobne.

– Ważne, by do rysia przekonać myśliwych. By ci nie uznali go za konkurenta i nie strzelali do niego po kryjomu – uważa dyrektor Raj.

Rafał Święcki – POLSKA Gazeta Wrocławska
www.naszemiasto.pl

Facebook

Dodaj komentarz