Śnieżka na mokro i sucho

Śneżka w maju

Karkonosze. Najwyższe i największe pasmo w Sudetach wyzwala w odkrywcy chęć poznania tych gór w całej rozciągłości. Sama nazwa bywa często pierwszym wyzwaniem. Kark, czyli pewnie grzbiet, i to noszenie… Chodzi o chmury opierające się na wierzchołkach? Co masz na karku, Śnieżko? A jednak nie kark tu stoi, lecz „kar” – taki sam jak w Karpatach. Prastary pierwiastek oznaczający kamień lub górę. Starszy niż mapy Ptolemeusza, na których były w tym miejscu Korkonotoi… Żeby nic nam nie uleciało, odwołajmy się także do źródeł utrzymujących, że nazwa Karkonosze pochodzi od czeskiego imienia ducha zamieszkującego góry. Po tej stronie granicy znany jest jako Liczyrzepa. Spotkać go można w twórczości artystów ludowych i kramach z pamiątkami.

Najwyższe w Sudetach pasmo tworzą:

  • Czarny Grzbiet – ze Śnieżką (1602 m; czerwony szlak) i Czarną Kopą (1410 m; czerwony i niebieski szlak);
  • Śląski Grzbiet – z Wielkim Szyszakiem (1509 m), Smogornią (1489 m) i Szrenicą (1362 m; czerwony szlak);
  • Czeski Grzbiet – Studniczi hora (1554 m);
  • Kowarski Grzbiet – kończący się na przełęczy Okraj (1046 m; niebieski, zielony i żółty szlak);
  • Lasocki Grzbiet – z Łysociną (1188 m; zielony szlak) i Kopiną (910 m; zielony szlak);
  • Černa hora – osobny grzbiet (1299 m).

Śnieżka

Po siódmym razie służę materiałem na krótki poradnik dla początkujących w Karkonoszach (sześć i mniej wejść). W największym skrócie, ze Śnieżką jest jak z prysznicem: od czasu do czasu trzeba tam wejść, a prawdopodobieństwo, że wyjdzie się z tego suchą nogą wcale nie rośnie. Ale po kolei…

  1. Jeśli za oknem rozwija się piękny poranek, a ty ciągle jesteś w Karpaczu, pędź do Szklarskiej, skąd przez Szrenicę głównym grzbietem wiedzie jedynie słuszna droga na Śnieżkę.
  2. Jeśli żyjesz w nowych czasach starych przewoźników, to wiele wskazuje na to, że zostaniesz w Karpaczu – z wizją pokonania klasycznej trasy: kościółek Wang – Samotnia – Strzecha Akademicka – Śląski Dom – Śnieżka.
  3. Jeśli jeszcze tu jesteś, to pakuj do plecaka zestaw obowiązkowy: drugą parę butów, skarpetki, koszulkę, koszulę, duży ręcznik oraz kurtkę przeciwdeszczową – nie tylko z nazwy i nie tylko do pasa. Jeśli myślisz, że masz na nogach cuda, membrany, impregnaty… weź te drugie buty ze sobą.
  4. Jeśli prażysz się w słońcu nad stawem przy Samotni, to jeszcze nie jest powód, żeby z westchnieniem czy wstydem myśleć o tym, co dźwigasz na plecach.
  5. Jeśli tylko jedna niewinna chmurka zajrzała na chwilę pod „Strzechę”, to przy całej niebieskości aury trzymaj się punktu czwartego.
  6. Jeśli wspiąłeś się na Równię pod Śnieżką, wiatr przybiera na sile, a z prawej strony kolory gwałtownie szarzeją, to już powinieneś mieć kurtkę na sobie. Ściana wody po 10 sekundach nie zostawi na tobie suchej nitki…
  7. Nic się nie bój. „Sztorm” wkrótce minie. Jeśli kurtka jest takiej jakości, o jakiej informuje metka i kierownik sklepu, masz mokro od kolan w dół. Jeśli przepuszcza na szwach, to znaczy, że bierzesz prysznic w ubraniu.
  8. Jeśli leje już kilkadziesiąt minut, to w „Śląskim Domu” jest kilka razy więcej turystów niż szklanek, talerzy i sztućców. Pchaj się od drzwi, krzycz w trzech językach – będziesz szybciej w kolejce do toalety. Ręcznik, koszulka, skarpety są teraz jak zbawienie. No proszę – masz nawet drugie spodnie.
  9. Jeśli jest ci już sucho, to rosną szanse, że wytrwasz w tym stanie do samego szczytu. Ruszaj z tymi, którzy nie mają w zwyczaju kąpać się w ubraniu.
  10. Jeśli schodzisz ze Śnieżki, nie masz plecaka i jest ci ogólnie mokro, to nie zatrzymuj się po drodze. Ruchy, marynarzu, ruchy. Wiatr będzie suszył spodnie i koszulę, energiczny krok i praca rąk rozgrzeją zziębnięte ciało. W słonecznym Karpaczu staniesz suchą nogą, ale w mokrych wciąż butach. O tych na zmianę już nie ma co pisać.

www.naszemiasto.pl

Facebook

Dodaj komentarz