Sztaudynger Jan Izydor

Jan Izydor Sztaudynger (pseudonimy: Dr J. Szt.; J. S.; J. Szt.; Jan Kokowski; Jan Korab; Jan Szt.; JANSZT; Józef Czosnowski; JSZT.; Szt.; Świerszcz) urodził się 28 kwietnia 1904 roku w Krakowie i w tym samym mieście zmarł 12 września 1970 roku. Mąż Zofii Jankowskiej, ojciec Anny Sztaudynger – Kaliszewicz, doktor socjologii oraz propagatorki jego twórczości oraz Jana Jacka Sztaudyngera, profesora nadzwyczajnego Katedry Ekonometrii na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym Uniwersytetu Łódzkiego.

Szerszej publiczności znany jako poeta, satyryk, fraszkopisarz. Badacz teatru lalek. Tłumacz Henryka Kleista oraz Gertrudy von Le Fort. Przełożył również niektóre wiersze Horacego oraz kilka fraszek Goethego.

Ojciec poety, Izydor Jan Józef (ur. 22.08.1878. Warszawa, zm. 07.09. 1955. Zakopane), pracował w Towarzystwie Ubezpieczeniowym im. Św. Floriana, zwanego potocznie Florianka. Namiętnie uprawiał sport – „grał dobrze w tenisa, w ping-ponga, nieźle pływał, był jednym z pierwszych polskich narciarzy” [1]. Zaakceptował skłonności humanistyczne syna, nawet „zażądał” od niego, aby zbierał wszystko, co napisał [2]. Matka, Anna z Kokowskich (ur. 30.06.1884. Kraków, zm. 24.08.1955. Zakopane), zajmowała się domem. W pamięci poety utrwaliła się jako osoba o delikatnym zdrowiu, nadrabiająca brak elitarnego wykształcenia intuicją i inteligencją [3]. Uznanie rodziny oraz przyjaciół zdobywała własnoręcznie wykonanymi batikami. Poeta miał młodszego brata Jerzego. Cała rodzina mieszkała w Krakowie na drugim piętrze kamienicy przy ulicy Długiej 64.

Jan Izydor Sztaudynger odebrał gruntowne wykształcenie. Najpierw uczęszczał do Wzorcowej Szkoły Ćwiczeń przy Seminarium nauczycielskim w Krakowie przy ulicy Straszewskiego. Po wybuchu pierwszej wojny światowej ewakuował się wraz z rodzicami do Brna na Morawach, gdzie kontynuował naukę na Prywatnych Polskich Kursach Gimnazjalnych. W roku 1915 Sztaudyngerowie wrócił razem z rodziną do Krakowa, gdzie podjął naukę w III Gimnazjum im. Króla Jana Sobieskiego. Jego nauczycielami byli m.in. Zenon Klemensiewicz, późniejszy wybitny językoznawca czy Leon Chwistek, znakomity matematyk i logik. W latach gimnazjalnych zaprzyjaźnił się z Wojciechem Natansonem, z którym znalazł wspólną pasję – czytanie książek. Ze wspomnień Natansona wynika, że już wtedy Jan Izydor miał skonkretyzowaną drogę życiową: „Gdy przed maturą niejeden wahał się, kim będzie (…), Sztaudynger nie miał najmniejszych wątpliwości. Pod ławką w czasie lekcji pisywał długie i kunsztowne poematy – najczęściej miłosne” [4]. W szóstej lub w siódmej klasie zaczął tłumaczyć wiersze Horacego i tym okresie powstały pierwsze fragmenty, zamknięte w szkielecie rymów, tłumaczenia Księcia Homburgu Kleista.

Po ukończeniu gimnazjum i zdaniu matury poeta podjął więc, na Uniwersytecie Jagiellońskim, jednocześnie studia polonistyczne i germanistyczne. Początki kariery literackiej Jana Sztaudyngera przypadały na lata spędzone na UJ. Jako eseista debiutował on w roku 1923 artykułem opublikowanym w praskim czasopiśmie Divadelni Listy. Artykuł, podpisany pseudonimem Jan Korab, przesłał do redakcji periodyku jego przyjaciel Wlastimil Hoffman.

Literatura przedmiotu wymienia trzy daty debiutu poetyckiego. Za datą 1923 optuje córka poety Anna Sztaudynger-Kaliszewiczowa w krótkim rysie bibliograficznym zamieszczonym w Roczniku Jeleniogórskim [5]. Słownik biobibliograficzny Współcześni polscy pisarze i badacze literatury przyjmuje za datę debiutu rok 1924, kiedy w Gońcu Krakowskim nr 287 zamieszczono wiersz Marsz żałobny ku czci Chopina [6] . Sam poeta podaje rok 1925, gdy na łamach Nowej Reformy nr 44 z dnia 22 lutego ukazał się wiersz Zmierzch[7].

Poeta przez cały okres studiów należał do grupy poetyckiej Helion. Organizowała ona wieczory poetyckie w sali Kopernika w Collegium Novum. W maju 1923 roku odbył się tam pierwszy wieczór poetycki Jana Sztaudyngera. Zaszczycili go swoją obecnością takie tuzy krakowskiej humanistyki jak: Stanisław Windakiewicz, Tadeusz Sinko, Józef Kallenbach, Zenon Klemensiewicz oraz znani krakowiacy: Karol Estreicher, aktorki Zofia Barwińska i Stanisława Wysocka, które recytowały wiersze debiutanta. Krytycy wysoko ocenili jego występ. Estreicher „pisze, że wieczór autorski `Jasia` Sztaudyngera `przeszedł wszelkie oczekiwania`” [8]. Natanson ekstatycznie stwierdza: „Jeszcze jeden talent narodził się w Krakowie” [9]. Reasumując, wieczór autorski poety zakończył się sukcesem i to był jeden z powodów, dla którego Karol Hubert Rostworowski napisał wstęp do jego debiutanckiego tomiku Dom mój. Ukazał się w 1926 roku nakładem poznańskiej Księgarni Świętego Wojciecha.

W roku debiutu rynkowego ukończył roczne Studia Pedagogiczne a rok później uzyskał tytuł doktora filozofii na podstawie prac o Stefanie Garczyńskim, polskim poecie romantycznym: Stosunek Garczyńskiego do religii oraz Wpływ Goethego na Garczyńskiego, pisanej pod kierunkiem profesora Józefa Kallembacha.

Po ukończeniu studiów, Sztaudynger objął posadę nauczyciela języka polskiego w gimnazjum im. Władysława Jagiełły w Dębicy na Pomorzu, a po odbyciu służby wojskowej w Szkole Podchorążych Piechoty w Zaleszczynkach, przenosi się do Bydgoszczy, gdzie wykłada przez pół roku w Męskim Seminarium Nauczycielskim. W 1930 roku przeprowadził się do Poznania, zamieszkał w kamienicy przy ulicy Droga Urbanowska 4 i przez cztery lata wykładał w Seminarium Nauczycielskim im. Ewarysta Estkowskiego. Ustabilizował życie uczuciowe, ożenił się z Zofią Jankowską, sekretarką w redakcji pisma Tęcza, a w roku 1933 urodziła mu się córka Anna.

W roku 1934 zatrudnił się jako wykładowca w Państwowej Szkole Wydziałowej, z której został wysłany za granice na stypendium z ramienia Funduszu Kultury Narodowej. Przedmiotem jego pracy badawczej była tradycja i organizacja teatrów lalkowych w krajach Europy Środkowo-Wschodniej i Zachodniej. W poszukiwaniu materiałów zwiedził Czechosłowację, Austrię, Niemcy, Belgię, Francję. Prowadził też badania terenowe w kraju. Rezultaty tych studiów zostały zamieszczone w pracy Marionetki wydanej w 1938 roku. W Kurierze Porannym nr 325 Boy w opinii o tej pracy określa Sztaudyngera mianem „fanatyka idei marionetek i jednym z największych erudytów w tej materii” oraz „apostoła kukiełki” [10]. W 1937 roku Sztaudynger objął posadę instruktora do spraw teatru lalek w Oddziale Oświaty Pozaszkolnej Kuratorium Okręgowego w Poznaniu, a w Warszawie został członkiem Komisji Teatru Kukiełek przy Instytucie Teatrów Ludowych. Jednocześnie na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Poznańskiego prowadził wykłady dotyczące wpływu teatru lalek na literaturę polską. Od 1938 roku był redaktorem działu kukiełek w miesięczniku Teatr Ludowy a latach 1938-1939 redagował pismo Bal u lal. Miesięcznik Marionetkowy, w którym ukazywały się teksty sztuk oraz artykuły merytoryczne. Sam stworzył scenariusze do sztuk marionetkowych: Królewicz Szafirek i Ochmistrz Okularnik. Baśń w 3 aktach (1931); Chiński Mur, czyli 101 awantura Stracha na wróble (1935).

Sztaudynger udzielał się również w życiu literackim Poznania. Stał się członkiem poznańskiego oddziału Związku Zawodowego Literatów Polskich. W latach 1930-35 wydał dwa wiersze okolicznościowe, wydrukowane w niewielkich nakładach: Ballada o Stanisławie Wysockiej oraz Kasprowicz, napisany specjalnie dla uczestników uroczystości otwarcia Działu Kasprowiczowskiego Muzeum Miejskiego w Poznaniu oraz pięć tomików wierszy. Jako ciekawostkę należy podać, iż wiersz Matka Boska na nartach [11] wywołał burzliwą reakcję Zofii Kossak, która nazwała go „akatolicką parodią” [12].

Publikował artykuły, recenzje, wiersze m.in. w Kurierze Literacko-Naukowym, Dzienniku Poznańskim (pod pseudonimem Świerszcz), Czasie, Tęczy. Współpracował również z Dwutygodnikiem Literackim, elitarnym ale i wywołującym zgorszenie wśród czytelników pismem. Sztaudynger zamieścił w nim szkic zatytułowany: Mefisto Goethego a diabły Garczyńskiego i Zegadłowicza. Po tej publikacji komitet rodzicielski z Seminarium Nauczycielskiego im. Ewarysta Estkowskiego wystosował do władz szkoły oficjalny protest przeciwko współpracy poety z Dwutygodnikiem Literackim [13] . Sztaudynger ustosunkował się do prośby rodziców i przestał zamieszczać w tym, wywołującym skrajne emocje, czasopiśmie swoje artykuły, co nie znaczy, iż zerwał z nim wszelkie kontakty. W piątym numerze z 15 lutego 1932 roku na miejscu notki redakcyjnej ukazał się wiersz, do którego autorstwa przyznał się dopiero po 40 latach Jan Sztaudynger [14]. Działał również w kabarecie „Klub Szyderców”, kierowanym przez Artura Marię Swinarskiego, w którym udzielała się spora liczba mieszkających w Poznaniu pisarzy.

Po wybuchu wojny, Sztaudynger został aresztowany przez Niemców, osadzony w obozie przejściowym i przesiedlony do wsi Malice w Sandomierskim. Jak sam wspomina, nie został rozstrzelany w fortecach poznańskich tylko dlatego, że pół roku wcześniej przestał zajmować stanowisko sekretarza Związku zawodowego Literatów Polskich i w związku z tym nie znalazł się na niemieckiej liście proskrybowej. W okolicznym Opatowie kontynuował pracę nauczyciela w miejscowym gimnazjum. Nie przerwał również działalności literackiej. Pisze m.in. pastisz poematu Adama Mickiewicza Pan Tadeusz zatytułowany Wojna grzybów.
W roku 1944 dotarł do Lublina i przy PKWN objął stanowisko w Resorcie Kultury i Sztuki, tymczasem rodzina przeniosła się do Łodzi, do której dołącza poeta po zakończeniu wojny. W Łodzi na krótko objął posadę kierownika literackiego Teatru Lalek „Biedronka” Robotniczego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, a do marca 1950 pracował jako referent literatury w Wydziale Kultury i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi. W roku 1946 urodził się syn Jacek i od tego roku współpracował poeta z Centralnym Instytutem Kultury z ramienia którego wykładał na kursach teatralnych organizowanych m.in. we Wrocławiu, Jeleniej Górze i w Szklarskiej Porębie. W związku z tym, w 1947 przeniósł się do Szklarskiej Poręby.

Wiedzę na temat pobytu Sztaudyngera w Szklarskiej Porębie zawdzięczamy szczegółowej relacji Jerzego Kolankowskiego zamieszczonej w szkicu Ścieżka nad Kamienną (wspomnienie o Janie Sztaudyngerze) [15]. Sztaudynger zajął położony na odludziu dom przy ulicy 1 Maja 55, który musiał gruntownie wyremontować. Sąsiadem poety był jego długoletni przyjaciel, malarz z Krakowa, Wlastimil Hoffman. Sztaudynger wspólnie z żoną często odwiedzał przyjaciela w domu pod numerem 12. Poświęcił mu nawet artykuł zamieszczony 24 sierpnia w dwutygodniku Odra pod tytułem: „Ludzie sztuki osiedlają się na Ziemiach Zachodnich – malarz wewnętrznego blasku”. Artykuł ten, życzliwy w intencjach, lecz obiektywny w treści, stał się asumptem do głębokiej obrazy ze strony jego bohatera. Taką reakcję mogły spowodować dwie myśli w nim zawarte. Sztaudynger wyjaśnia to tak: „Posądziłem go o czeską pracowitość, a on przecież czuł w sobie tylko polskie, czysto sarmackie natchnienie. (…) Napisałem (też – dop. G. K.) że jest nierówny” [16]. Pisarz przypłacił to chłodnym milczeniem ze strony malarza, które zostało przerwane pod koniec lat sześćdziesiątych.

Sztaudynger uczestniczył intensywnie w życiu literackim Jeleniej Góry i okolic. Udzielał się w organizowanych przez Klub Literacki odczytach, które służyły stopniowemu przywracaniu życia kulturalnego na Ziemiach Zachodnich. Z czasem dostateczna ilość członków tego Klubu oraz ich pełne zaangażowanie w rozwój kultury sprawiło, iż przekształcił się on w Związek Zawodowy Literatów Polskich, Oddział Dolnośląski, do którego należało dwudziestu czterech literatów osiedlonych w Jeleniej Górze, włącznie ze Sztaudyngerem. Obecny był również na Pierwszym Zjeździe Polskich Pisarzy Ziemi Sudeckiej, który odbył się w dniach 8-11 maja 1947 roku. Celem tego spotkania było „zintegrowanie pisarzy działających na terenie Sudetów oraz ustalenie ewentualnych form organizacyjnych na płaszczyźnie ideowej” [17]. Wziął tam udział w uroczystej akademii literackiej, prezentując na niej swój dotychczasowy dorobek piśmienniczy. 14 sierpnia 1949 był obecny na wspólnym wieczorze autorskim zorganizowanym przez Państwowe Uzdrowisko w Szklarskiej Porębie. Według relacji, występ autora Szumowin spotkał się z gorącym przyjęciem licznie zgromadzonej publiczności, którą nie odstraszyły wysokie ceny biletów [18].

W roku 1950 poeta musiał opuścić dom przy ulicy 1 Maja 55. Wojciech Natanson wyjaśnia powód tej eksmisji: „Jakiś zazdrosny amator (milicjant – dop. G. K.) złakomił się na dom odbudowany przez poetę znacznym kosztem i wysiłkiem. Pretekstem stało się mechaniczne zastosowanie przepisu, w myśl którego nie wolno było posiadać dwóch mieszkań, nawet w różnych miejscowościach” [19], Sztaudynger bowiem posiadał w Łodzi małe mieszkanie. Poeta próbował tłumaczyć, ze taka „miejsko-wiejska `dwoistość`”, potrzeba jest mu do pracy literackiej, ponieważ jest źródłem inspiracji. Przepis, niestety, wyegzekwowano i autor Piórek z gór musiał opuścić dom i wrócić do Łodzi. W rozmowach z córką Sztaudynger stwierdza, za ta przykrość „zakrwawiła mu serce” [20]. Mimo odczuwanego żalu, w roku 1966 przyjechał na wieczór autorski w Cieplicach w sali klubu Gencjana, który odbył się 24 września 1966 roku, wzbudzając swym występem aplauz u licznie zgromadzonej publiczności. Jerzy Kolankowski w swoich wspomnieniach akcentuje myśl o próbie mieszkańców Szklarskiej Poręby ściągnięcia poety, jednak ten pozostał nieugięty [21]. W lecie 1983 roku Jeleniogórskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne umieściło na ścianie domu przy ulicy 1 Maja 55 tablicę upamiętniającą pobyt w nim autora Piórek. W jej uroczystym odsłonięciu wzięli udział córka poety, Anna, oraz syn Jacek. Warto nadmienić, iż Zespół Szkół Ogólnokształcących i Szkoła Mistrzostwa Sportowego w Biathlonie w Szklarskiej Porębie od 2002 roku nosi imię Jana Sztaudyngera.

W latach pobytu w Szklarskiej Porębie Sztaudynger napisał szereg wierszy, które drukiem ukazały się dopiero w tomie Puch ostu (1958). W roku 1946 wydał tomik wierszy: Strofy wrocławskie, za które otrzymał nagrodę czytelników miesięcznika Odra, wychodzącego w tym czasie w Katowicach.

W roku 1955 na wieść o śmierci matki, poeta przeniósł się do Zakopanego. Coraz bardziej podupadał na zdrowiu, ale mimo tego nie przerwał działalności literackiej. Jak sam określił: „Twórczość moja sączy się trzema nurtami: fraszki, wspomnienia rodzinne i wiersze dla dzieci” [22].

W roku 1954 w Bibliotece satyry wydawnictwa Czytelnik, ukazał się tomik fraszek Piórka. Początkowy nakład wynosił 5000 egzemplarzy, jednak gorące przyjęcie ze strony czytelników sprawiło, iż wyprzedano 65 000 egzemplarzy w przeciągu trzech lat. Od tej pory poeta zaczął więcej uwagi poświęcać temu gatunkowi literackiemu. Przytoczmy w tym miejscu słowa Stanisława Czernika, będące próbą wyjaśnienia zainteresowania pisarza fraszkami: „Sztaudynger chciał wyprostować nieco wykoślawione pojęcie fraszki i przywrócić jej znaczenie poetyckie” [23].

W latach powojennych poeta, oprócz pisania fraszek, zajmował się poezją dla dzieci. W latach 1961-1968 ukazały się w wydawnictwie Nasza Księgarnia cztery tomiki wierszy.
Powrócił też do przerwanej przez wojnę pasji lalkarstwa. Redagował kwartalnik Teatr Lalek, którego pierwszy numer ukazał się we wrześniu 1950 roku w nakładzie 3000 egzemplarzy. Trzy lata później przestał się ukazywać. W listopadzie 1957 wznowiono jego wydawanie, lecz już bez udziału Sztaudyngera. W pierwszym numerze po przerwie ukazała się stosowna notka, w której wyjaśniono: „Niestrudzony propagator lalkarstwa i jedyny w Polsce teoretyk lalkarski poeta dr Jan Sztaudynger […] ze względu na stan zdrowia nie mógł podjąć się redagowania nowo powracającego miesięcznika” [24]. Sztaudynger nie wycofał się zupełnie z swej drugiej po grzybobraniu pasji. Wspólnie z Henrykiem Jurkowskim i Henrykiem Rylem opublikował szkice Od szopki do teatru lalek (1961). W czasopiśmie Teatr prowadził, dzięki Wojciechowi Natansonowi i Edwardowi Csato, dział Teatru Lalek. Anna Sztaudynger-Kaliszewiczowa wspomina: „W redakcji Teatru […] znalazł Ojciec azyl przed lalkarzami, którzy nie tylko nie potrafili doceni zainteresowania, znajomości i pionierskiej jego działalności w tej dziedzinie ale wręcz zwalczali go i nienawidzili. Był to jeden z jego największych zawodów życiowych” [25]. Międzynarodowe Stowarzyszenie Teatrów Lalek UNIMA w zamian za zasługi na tym polu nadało mu tytuł członka honorowego.
W ostatnich latach życia Jan Sztaudynger zmagał się z ciężką chorobą. Dwudziestokrotnie leżał w szpitalach m.in. w Krakowie, Łodzi i Warszawie. Umarł w Klinice Neurologicznej w Krakowie 12 września 1970 roku. Pochowano go na cmentarzu Salwatorskim trzy dni później.

Dzięki zachowanym wspomnieniom możemy pokusić się o dokonanie, z grubsza rzecz jasna, szkicu osobowości poety. Tadeusz Chróścielewski postawę Sztaudyngera wobec świata zewnętrznego określa mianem „franciszkanizmu żywiołowego” [26]. Przejawia się ona w ekstatycznym uwielbieniu dla świata przyrody, zamiłowaniu do botaniki i grzybobrania, miłości do „piękna pod każda postacią i w każdym przejawie” [27]. Jednak nie bez powodu umieszczono po słowie „franciszkanizm” przymiotnik „żywiołowy”. Postawa ta nie była postawą bezczynną, skupiającą się tylko na kontemplacji nad różnorodnością życia. Był gotów nieść pomoc każdemu, kto jej potrzebował. Chróścielewski wspomina: „Olbrzymia większość wizyt Sztaudyngera w Wydawnictwie Łódzkim […] tyczyła się nie własnych autorskich propozycji, lecz miała na celu wstawienie się za autorami, którym z różnych względów (młodość, niedostatek gotówki) szczególnie zależało na wydaniu utworów” [28]. W innym miejscu mówi o gorącej gościnności Sztaudyngera w czasie bytności w zakopiańskim domu, gdzie „podejmował, karmił i odziewał niejednego z potrzebujących oparcia i pomocy” [29]. Co ciekawe, w reminiscencjach uczniów z Seminarium Nauczycielskiego im. Ewarysta Estkowskiego, utrwalił się poeta jako osoba porywcza i wybuchowa, szczególnie gdy „zdarzali się uczniowie zbyt tępi” [30]. Jednak w przeważającej części wspomnienia dotyczące pisarza oscylują wokół jego nietypowego, jak na owe czasy, nastawienia umysłu, charakteryzującego się optymizmem i radością z życia, szczególnie widocznego podczas pobytu poety w rozmaitych szpitalach. „ Mimo, że był chory, potrafił swoim głosem pełnym humoru i czaru rozproszyć trwogę i mój strach przed zabiegiem, który mnie oczekiwał” – tak pisał Jerzy Okunowicz, pacjent Kliniki Neurochirurgicznej w Krakowie, który leżał na jednej sali ze Sztaudyngerem, na krótko przed jego śmiercią [31]. Znakomitą rekapitulacją jego osobowości może więc być adnotacja jaką, za życzeniem poety, zamieszczono po jego śmierci na klepsydrach: „Zmarł po długim i szczęśliwym życiu”[32].

Bibliografia:

(opracowano na podstawie: Współcześni polscy pisarze i badacze literatury. Słownik biobibliograficzny oraz W. Natanson, Uśmiech i poezja Jana Sztaudyngera. Łódź 1976, s. 175-177):

Wiersze

  1. Dom mój, Poznań 1926.
  2. Ballady poznańskie, Poznań 1930.
  3. Ludzie, Poznań 1931.
  4. Rzeź na Parnasie, Poznań 1931.
  5. U źródeł Polski, (Impresje regionalne), Poznań 1933.
  6. Kantyczki śnieżne, Poznań 1935.
  7. Strofy wrocławskie, Poznań 1947.
  8. Puch ostu, Łódź 1958.
  9. Ballady i fraszki, Katowice 1963.
  10. Rymy, Łódź 1970.
  11. Supełki. Wybór fraszek i wstęp: W Natanson, Katowice 1970.
  12. Dróżką przed siebie, Warszawa 1973.
  13. Poezje wybrane. Wybór i wstęp: W Natanson, Warszawa 1974.
  14. Piórka znalezione. Posłowie: A. Sztaudynger-Kaliszewiczowa. Kraków 1975.
  15. Bajki, Warszawa 1978.
  16. Moja wnuczka. Wiersze wybrała i przygotowała do druku A. Sztaudynger-Kaliszewiczowa. Kraków 1981.
  17. Szumowiny, Warszawa 1983 (wyd. II – 1984).
  18. Nie tylko „Piórka”. Fraszki, wiersze, bajki. Wyboru dokonała A. Sztaudynger-Kaliszewicz. Wstęp: J. Poradecki. Łódź 1986.
  19. Półsłówka. Wybór i wstęp: A. Sztaudynger-Kaliszewicz. Białystok 1986.

Dla dzieci

  1. Muchomory, Warszawa 1961.
  2. Kasztanki, Warszawa 1964.
  3. Narodziny obłoczka, Warszawa 1965.
  4. Zwrotki dla Dorotki, Warszawa 1968.
  5. Entliczki pentliczki czyli Zwrotki dla Dorotki, Kraków 2004, ISBN 83-7437-011-4.
  6. Piórka dla dzieci, Kraków 2004, ISBN 83-7437-036-X.

Fraszki

  1. Piórka, Warszawa 1954.
  2. Piórka. Wybór: A. Sztaudynger-Kaliszewiczowa, Kraków 1980 (wyd. następne: 1985, 1994, 1997, 1998).
  3. Krakowskie piórka, (I wyd. – Kraków 1956, II wyd. – Kraków 1958, II wyd. Kraków 1959)
  4. Nowe piórka, Warszawa 1956.
  5. Stare i nowe piórka. Wybór, Warszawa 1957 (wg Natansona tytuł brzmi: Nowe i stare piórka).
  6. Krople liryczne, Warszawa 1959.
  7. Krople liryczne. Wybór A. i D. Sztaudynger-Kaliszewicz, Kraków 1991.
  8. Raptularz zakochanych, Warszawa 1960.
  9. Łatki na szachownicy, Łódź 1961.
  10. Piórka z gór, Kraków 1961.
  11. Wiórki, Katowice 1966.
  12. Śmiesznoty, Katowice 1968.
  13. Fraszki dla zakochanych. Wybór: J.J. Sztaudynger, J. Handzlik, K. Szeliga – Juchnik, Bielsko-Biała 2000:Część 1: Dla niego: walentynka na każdy dzień, ISBN 83-7194-005-X.
    Część 2: Dla niej: walentynka na każdy dzień, ISBN 83-7194-013-0.
  14. Puch ostu: fraszki o życiu i miłości. Wybór Anna Sztaudynger-Kaliszewicz, Dorota Sztaudynger-Zaczek, Kraków 2004, ISBN 83-08-03566-3.
  15. Fraszki. Wybór: E. Brzoza, Warszawa 1999.
  16. Fraszki dla zakochanych. Wybór: J.J. Sztaudynger, J. Handzlik, K. Szeliga – Juchnik, Bielsko-Biała 2000.

Inne

  1. Marionetki, Lwów 1938.
  2. Jak zwykle wszystko winą jest Amora, Kraków 1973.
  3. Chwalipięta czyli rozmowy z Tatą. Styczeń – wrzesień 1970 (współautor: Anna Sztaudynger-Kaliszewicz; Wstęp: Tadeusz Chruścielewski), Łódź 1973.
  4. Szczęście z datą wczorajszą, Kraków 1974.

Literatura

  1. Balicki, S. W. Sztaudynger nieznany [w:] „Życie Literackie” 1974, nr 10, s. 8-9.
  2. Biernatt, St., Sztaudynger-Kaliszewicz, A. O Jana Sztaudyngera w Szklarskiej Porębie bytowaniu [w:] „Rocznik Jeleniogórski”, t. 10, 1972, s. 53-64.
  3. Kolankowski, J. Gazda w rozjazdach [w:] Literatura pod Śnieżką. Prace Karkonoskiego Towarzystwa Naukowego nr 70, Jelenia Góra 1996, s. 47-58.
  4. Kolankowski, J. Ścieżka nad Kamienną : wspomnienie o Janie Sztaudyngerze [w:] „Rocznik Jeleniogórski”, t. 15, 1977, s. 61-75.
  5. Natanson, W. Hierarchie i sylwety. Warszawa 1985, s. 84-101.
  6. Natanson, W. Uśmiech i poezja Jana Sztaudyngera. Łódź 1976.
  7. Sztaudynger, J. Szczęście z datą wczorajszą. Kraków 1974.
  8. Współcześni polscy pisarze i badacze literatury. Słownik biobibliograficzny. Pod red. J. Czachowskiej, A. Szałagan. t. 8, Warszawa 2003.

Przypisy

[1] J. Sztaudynger, Szczęście z datą wczorajszą. Kraków 1974, s. 129.
[2] Ibidem, s. 142.
[3] Ibidem, s. 171.
[4] W. Natanson, Uśmiech i poezja Jana Sztaudyngera. Łódź 1976, s. 16.
[5] St. Biernatt, A. Sztaudynger-Kaliszewiczowa, O Jana Sztaudyngera w Szklarskiej Porębie bytowaniu [w:] „Rocznik Jeleniogórski”, t. 10, 1972, s. 62.
[6] Współcześni polscy pisarze i badacze literatury. Słownik biobibliograficzny oprac. zespół pod red. J. Czachowskiej, A. Szałagan. t. 8, Warszawa 2003, s. 200.
[7] J. Sztaudynger, A. Sztaudynger-Kaliszewicz, Chwalipieta, czyli Rozmowy z Tatą, styczeń – wrzesień 1970. Łódź 1982, s. 81; zob. W. Natanson, op. cit., s. 50-51.
[8] Cyt. za: J. Sztaudynger, A. Sztaudynger-Kaliszewicz, op. cit., s. 82.
[9] Cyt. za: W. Natanson, op. cit., s. 58.
[10] Cyt. za: W. Natanson, Uśmiech i poezja Jana Sztaudyngera. Łódź 1976, s. 106.

[11] Wiersz pochodzi z tomu Kantyczki śnieżne, Poznań 1935.
[12] J. Sztaudynger, A. Sztaudynger-Kaliszewicz, op. cit., s. 98. Z punktu widzenia poetyki historycznej wiersz ten „wpisuje się w ciąg obrazów maryjnych, które są punktem wyjścia jakiejś apokryficznej czy legendowej fabuły”, a ich funkcja religijna zostaje zastąpiona przez funkcję ludyczną bądź estetyczną (zob. Słownik literatury polskiej XX wieku pod red. A. Brodzkiej. Wrocław 1996, s. 1094).
[13] S. W. Balicki, Sztaudynger nieznany [w:] „Życie Literackie” 1974, nr 10, s. 8.
[14] Ibidem, s. 8-9; zob. W. Natanson, op. cit., s. 76,77.
[15] W: „Rocznik Jeleniogórski”, t. 15, 1977, s. 61-75.
[16] J. Sztaudynger, A. Sztaudynger-Kaliszewicz, op. cit., s. 123.
[17] S. Derda, Edward Kozikowski na Dolnym Śląsku [w:] „Karkonosze”; 1986, nr 7, s. 7.
[18] J. Kolankowski, Gazda w rozjazdach [w:] Literatura pod Śnieżką. Prace Karkonoskiego Towarzystwa Naukowego nr 70, Jelenia Góra 1996, s. 47-58.
[19] W. Natanson, op. cit., s. 128–129.
[20] J. Sztaudynger, A. Sztaudynger-Kaliszewicz, op. cit., s. 106.
[21] J. Kolankowski, op. cit., s. 58; zob. J. Sztaudynger, A. Sztaudynger-Kaliszewicz, op. cit., s. 106.
[22] W. Natanson, op. cit., s. 158.
[23] W. Natanson, Hierarchie i sylwety. Warszawa 1985, s. 98.
[24] Ibidem, s. 132.
[25] St. Biernatt, A. Sztaudynger-Kaliszewiczowa, op. cit., s. 63.
[26] T. Chróścielewski, Nie byle kto [w:] J. Sztaudynger, A. Sztaudynger-Kaliszewicz, op. cit., s. 10.
[27] J. Kolankowski, Gazda w rozjazdach [w:] Literatura pod Śnieżką. Prace Karkonoskiego Towarzystwa Naukowego nr 70, Jelenia Góra 1996, s. 50.
[28] J. Sztaudynger, A. Sztaudynger-Kaliszewicz, op. cit., s. 11.
[29] Ibidem, s. 11.
[30] W. Natanson, Uśmiech i poezja Jana Sztaudyngera. Łódź 1976, s. 74.
[31] J. Sztaudynger, A. Sztaudynger-Kaliszewicz, op. cit., s. 406.
[32] Ibidem, s. 403.

Grzegorz Kopeć
http://jbc.jelenia-gora.pl

Facebook

Dodaj komentarz