Teatr Jeleniogórski zaprasza

Scena Dramatyczna zaprasza na siódmą premierę sezonu!
GOG i MAGOG Martina Bubera w reżyserii Michała Zadary. Środa, 19 marca, godzina 19.00, Kawiarnia Teatralna. Kolejne spektakle: 27 i 28 marca.

Martin Buber, Gog i Magog. Przekład: Jan Garewicz. Koncepcja i inscenizacja: Michał Zadara. Aktorzy: Jarosław Dziedzic, Piotr Konieczyński, Jacek Paruszyński, Piotr Żurawski.

Wzgórze zamkowe w północno-wschodniej części polskiego miasta Lublina otaczały niegdyś bagna. Nikt nie myślał o osiedleniu się na niegościnnej ziemi. Ale oto przed około czterystu laty handlującym w Lublinie Żydom, którym nie wolno było mieszkać w obrębie miasta, przyszło do głowy nabyć tutaj grunty. Dookoła zamku krok za krokiem osuszano place, do bożnic i szkół dołączyły niebawem najpierw domy najbogatszych, potem uboższych i najuboższych żydów, cisnęły się, przyczepiały, przylepiały do wzgórza i wreszcie prastary zamek ze swą wieżą, swym kościołem i mocnymi murami obronnymi wystawał wśród gęstej gmatwaniny uliczek żydowskich, żydowskich zaułków i żydowskich budynków. (…)
W większym domu, na pierwszym piętrze, pod którym wznosi się tylko mansarda, mieszkał podczas wojen napoleońskich Widzący, rabbi Jakub Icchak, a budynek w podwórzu był jego klauzą, gdzie ze swymi się modlił i gdzie ich nauczał. Nie brali udziału w nabożeństwie i nauce w głównej synagodze, byli chasydami, pobożnymi, podobnie jak w innych gminach chasydzkich ściśle skupionymi wokół swego jądra, rabbiego (…).

Zwano go Widzącym, bo widział. Opowiadano sobie, że po urodzeniu miał dar przepatrywania świata od krańca do krańca, że widział, co przeznaczone było ludziom już wtedy, kiedy Bóg w pierwszym dniu stworzenia, zanim jeszcze pojawiły się gwiazdy na niebie, stworzył światło pierwotne, które ukrył potem w swym skarbcu, kiedy człowiek uległ zepsuciu, aby kiedyś zajaśniało zbawionym. Ale dziecko było tak przerażone ogromem zła, że prosiło Boga, aby odjął mu ten dar i by widziało tylko w pewnym promieniu wokół siebie. Od dwunastego roku życia Jakub Icchak i tego już znieść nie mógł; przez siedem lat zawiązywał chustką oczy i odsłaniał je tylko do modłów nauki; przez tych siedem lat oczy jego osłabły i stał się krótkowidzem. Tym osłabionym wzrokiem, za którym kryła się jednak niezłomna, widząca dusza, patrzył na czoło każdego z przelicznych ludzi, przybywających do niego z prośbą o cud. (…) Powiadają, że oczami, „którymi władał”, patrzył w głębiny czasu i widział rodowód duszy, której siedlisko – ciało penitenta – stało przed nim. Wzrokiem sięgał aż do jej korzeni w pierwszym człowieku – badał, z której strony się wywodzi, od Kaina czy od Abla, ile razy podczas swej wędrówki wstępowała w ciało ludzkie i co uczyniła dla wielkiego dzieła, jakie miała spełnić, w czym zaszkodziła, co naprawiła. (…)

Z rozdziału „Widzący”

Autorski projekt jednego z najgłośniejszych młodych polskich reżyserów, laureata Paszportu Polityki 2007, zrealizowany na podstawie książki „Gog i magog. Kronika chasydzka” autorstwa słynnego filozofa i badacza chasydyzmu.
Powieść jest serią anegdot z życia lubelskich chasydów w czasach napoleońskich, zanurzoną tak w mistycyzmie, jak w konkretnych wydarzeniach historycznych.
Spektakl Zadary, biorąc na warsztat szczególną formę „świętej” anegdoty, w której wyspecjalizowała się tradycja chasydzka, jest teatralnym eksperymentem na temat opowiadania historii. Kanwą wszystkich przytaczanych opowieści są spory religijne, toczone przez przedstawicieli dwóch szkół chasydzkich: z Lublina i Przysuchy. Bohaterowie spektaklu toczą niekończące się rozmowy o Bogu… we współczesnej kawiarni. Na różne sposoby próbują znaleźć odpowiedź na pytanie, czy mamy do Niego dzisiaj jakikolwiek dostęp.

Chasydyzm jako ideologia i ruch społeczny narodził się na jakże płodnych pod tym względem Kresach, na Pokuciu. Jego twórcą był Izrael ben Eliezer zwany Baal-szem-tow, Mistrz dobrego imienia, w skrócie Beszt. (…) W drugiej połowie XVIII i pierwszej XIX wieku chasydyzm przeżył swój okres szczytowy. Rozprzestrzenił się w Polsce centralnej, na Ukrainie i Białorusi. (…)

Rozprzestrzenienie się chasydyzmu nie dokonało się bez walki. Przeciwstawiała mu się tradycja i organizacja rabiniczna, w tym czasie mocno skostniała, natrafił też na sprzeciw w kręgach odrzucających mistykę w imię racjonalizmu i Oświecenia. W 1772 r. najwybitniejszy przedstawiciel tego nurtu, Eliasz, Gaon z Wilna, obłożył chasydów klątwą. Byli wykluczeni z gmin żydowskich, podległych własnemu prawu, traktowano ich niemal jak odszczepieńców; jest o tym w książce Bubera mowa.

(…) Chasydzi stworzyli bardzo swoistą organizację społeczną. Jej ośrodkiem był cadyk: nauczyciel, wzór, najwyższy autorytet. (…) Cadykiem nie zostawało się przez ukończenie szkoły, ani formalne namaszczenie; potrzebna była charyzma, kto jej nie miał – ten niezależnie od swej wiedzy musiał ustąpić miejsca „przywódcy pokolenia”.

Cadyka, „sprawiedliwego” otaczali chasydzi, „pobożni”. (…) Ale cadyk żył nie tylko w kręgu uczniów. Po pomoc i radę przychodzili do niego również inni, nawet nieżydzi. Jego stosunek do obcego mu świata jest w książce przedmiotem licznych uwag, a wyrażają go może najlepiej owe słowa kozienickiego cadyka: „Panie Boże, jeśli nie chcesz jeszcze zbawić Izraela, to zbaw przynajmniej gojów”.

Zahaczamy tu o sprawę ważną. Niemal wszystkie pisma polskie o Żydach, nawet autorstwa ludzi tak odległych od antysemityzmu jak Orzeszkowa, podkreślały przepaść między dwoma światami, chrześcijańskim i żydowskim, nie rozumiejącymi się nawzajem, podejrzliwymi wobec siebie, nastawionymi obronnie lub zgoła wrogo. Buber przedstawia obraz inny, a ponieważ opiera się na przekazach chasydzkich, nie ma powodu by mu nie wierzyć. W tym obrazie nie ma bezwzględnej cezury między dwoma światami. Książę Adam Czartoryski przychodzi po radę do Maggida z Kozienic, kaleki polskie na równi z żydowskimi szturmują dom Juda, domagając się cudu, a z drugiej strony ten sam Maggiod Izrael wtrąca do modlitwy polskie słowa, słowa ludowe, jakimi zakochane wieśniaczki usiłują skłonić swych chłopców, by im kupili podarek, rabbiemu Elimelechowi prorok Eliasz ukazuje się w chłopskim przebraniu, Bunam i Dawid z Lelowa mówią biegle po polsku, Święty Żyd przydomek swój też chłopu polskiemu zawdzięcza. Czy było tak istotnie? Ważne, że taki obraz występował w żydowskich przekazach.

ze Wstępu Jan Garewicza

Martin Buber, ur. w 1878 w Wiedniu, zm. w 1965 w Jerozolimie – filozof, badacz chasydyzmu i mistyki żydowskiej, autor wielu książek, tłumacz Starego Testamentu na język niemiecki, współtwórca filozofii dialogu, autor kluczowej dla tego nurtu filozoficznego książki „Ja i Ty”. Dorastał we Lwowie, gdzie zdał polską maturę, studiował m.in. w Wiedniu, Lipsku, Berlinie i Zűrichu. Wykładał m.in. na Uniwersytecie Frankfurckim (skąd został wyrzucony na mocy tzw. „ustaw norymberskich”) i – po przymusowym wyjeździe do Palestyny w 1938 – na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie (tutaj napisał „Goga i Magoga”).

Facebook

Dodaj komentarz

Teatr Jeleniogórski zaprasza

Spektakl „KARIERA ARTURA UI” Bertolta Brechta, przekład Roman Szydłowski i Witold Wirpsza, reżyseria Wojtek Klemm, scenografia, kostiumy, światło Justyna Łagowska, muzyka Dominik Strycharski, dramaturgia Tomasz Śpiewak – 06.11.2007r. godz. 19.00 na dużej scenie.

Arturo Ui i jego kumple-gangsterzy stopniowo – korumpując, zastraszając, mordując, a przy tym nonszalancko grając rolę dobroczyńców społeczności – zyskują coraz większą władzę nad mieszkańcami miasteczka. Skupiony na własnych interesach, łatwowierny, bezwolny i w końcu otumaniony strachem tłum nie potrafi ich powstrzymać…

Słynny dramat Brechta – gangsterska historia, rozgrywająca się na amerykańskiej prowincji, tradycyjnie odczytywana jako rzecz o Hitlerze, zawiera wątki, które bez korekt można odnieść do rzeczywistości, znanej nam z pierwszych stron gazet. Kim jest Arturo Ui dzisiaj?

Teatr Jeleniogórski Sceny: Animacji i Dramatyczna im. C. K. Norwida

Facebook

Dodaj komentarz