Tradycje bożonarodzeniowe

Nie przesiedźmy całych świąt za stołem. Okres świąteczno- noworoczny to doskonały czas na rodzinne wyjazdy. Skorzystajmy z pięknej, zimowej aury, w naszym regionie znajduje się bowiem mnóstwo miejsc nawiązujących do tradycji bożonarodzeniowej. Najbardziej interesujące są te, w których możemy podziwiać ruchome szopki.

Okres świąteczno- noworoczny to doskonały czas na rodzinne wyjazdy. Dzisiaj proponujemy zimową podróż szlakiem najpiękniejszych szopek w naszym regionie.
Największy i najstarszy tego typu obiekt w Polsce znajduje się w Wambierzycach. Powstał w XIX wieku i wyszedł spod dłuta zegarmistrza Longina Wittiga, który rzeźbienie małych figurek traktował jako swoje hobby. W wolnych chwilach wykonywał szopki dla okolicznych kościołów oraz osób prywatnych.

Podobno wambierzycka szopka powstała po śmierci jego żony i miała być pocieszeniem dla syna rzeźbiarza, by ten mógł szybciej zapomnieć o stracie ukochanej matki. Zabawka oczywiście spodobała się malcowi, więc Wittig zaczął ją uzupełniać o kolejne postacie.

Dzieło w ciągu 28 lat jego pracy rozrosło się więc do ogromnych rozmiarów, a efekty pracy zegarmistrza możemy podziwiać do dnia dzisiejszego. Całą szopkę, na którą składa się kilka scen, tworzy ponad 800 figurek, z czego aż 300 jest ruchomych. Figurki poruszają się za sprawą prostego mechanizmu. Poprzez nakręcenie korbą podciągane są ciężarki, które opadając pod własnym ciężarem, uruchamiają całość. Wittig przedstawił w kilku scenach nie tylko najpopularniejszy temat, czyli życie Świętej Rodziny, ale także sceny rodzajowe, dodając do nich typowo śląskie pejzaże. Obok narodzin Chrystusa możemy tutaj zobaczyć kłaniających się Trzech Króli, pracujących Józefa i Marię czy wreszcie Ostatnią Wieczerzę i drogę na Golgotę. Ruchoma szopka przedstawia również sceny drastyczniejsze, jak realistycznie przedstawiona rzeź niewiniątek. Ze scen świeckich zachwycić może przekrój dawnej kopalni z górnikami pracującymi pod ziemią, wagonami z węglem na powierzchni i szybami kopalnianymi. W Wambierzycach każdy może też sprawdzić swoje zachowanie w ostatnim czasie i małemu muzykantowi wrzucić monetę do skarbonki. Jeśli się ukłoni – wszystko w porządku, jeśli nie – trzeba się zastanowić nad swoimi uczynkami. Z Wrocławia do Wambierzyc jest ponad 100 km.

W oddalonym o 30 kilometrów Bardzie znajduje się kolejna szopka panoramiczna. Może nie jest ona tak znana, ale ma bardzo ciekawą historię. Jeszcze do XIX wieku w miejscu, gdzie dziś znajduje się ta atrakcja, były … krypty klasztorne.

Głównym konstruktorem szopki był zakonnik o nazwisku Janik. Prace nad dziełem rozpoczął pod koniec lat 60., a w 1971 r. szopka była już ukończona. Obok głównych postaci, związanych według tradycji z wydarzeniami w Betlejem, możemy zobaczyć również osoby bardziej współczesne, m.in. przedstawicieli różnych rzemiosł, marynarzy, lotników, strażaków.

Kolejny świąteczny majstersztyk znajduje się w Czermnej, w starej, sudeckiej chacie. Jest on dziełem Franciszka Stephana, z pochodzenia Czecha. Pasjonat budował ją przez przeszło dwadzieścia lat. Stephan już od wczesnej młodości przejawiał talenty rzeźbiarskie. Gdy miał 15 lat, zaczął tworzyć szopkę z drewna lipowego za pomocą scyzoryka. Na swoją pasję wykorzystywał każdą wolną chwilę. Dopiero po dwudziestu latach, w 1924 r., zbudował szopkę. Wykonał 250 figurek, które były poruszane ręcznie. Dopiero od 1927 r. szopka jest uruchomiana elektrycznie. Szopkę w Czermnej możemy podziwiać przy ulicy Kościuszki 101.

Na Dolnym Śląsku warto wybrać się też do Głuszycy, by podziwiać żywe Betlejem. Przy parafii Chrystusa Króla zbudowano naturalnej wielkości szopkę, a w misterium, oprócz ludzi, biorą udział żywe zwierzęta: osioł, krowa, owce. Szopka działa od Wigilii aż do Nowego Roku.

We Wrocławiu plenerowe Betlejem znajduje się na wrocławskim Rynku, gdzie owce, kucyki, a także gęsi w szopce będzie można oglądać do 28 grudnia. Druga żywa szopka działa w parafii Matki Bożej Pocieszenia przy ulicy Wittiga.

Facebook

Dodaj komentarz