Turystyczne pamiątki z Dolnego Śląska to kicz na straganach

Nie mamy regionalnych, ładnych pamiątek. Zmienią to unijne szkolenia dla pamiątkarzy. Długopis w ciupadze, matrioszki, drewniane maczugi, popielniczki z muszelek, pluszowe foczki, święte obrazki umocowane na kawałku pnia, plastikowe szable i włócznie, a nawet szczerzący zęby harnaś – takie szkaradzieństwa królują na straganach z pamiątkami w Szklarskiej Porębie, Karpaczu, Polanicy-Zdroju, Kłodzku i innych górskich kurortach.

– Szukam od trzech dni czegoś lokalnego i gustownego. Nic nie ma. Sam kicz – skarży się Zofia Duś z Torunia, która odpoczywa z dziećmi w Karpaczu.
– Ten region ma piękne tradycje – mówi o Karkonoszach Jacek Król z Bydgoszczy. – Dlaczego mają je reklamować matrioszki? – pyta.

Problem dostrzegła Dolnośląska Organizacja Turystyczna, która za unijne pieniądze postanowiła wyszkolić pamiątkarzy. Będą mieli za zadanie stworzyć lokalne upominki, kojarzące się z tradycjami regionu. Pomogą im w tym artyści. – Mamy nadzieję, że powstaną oryginalne rzeczy, które zastąpią kiczowate zakopiańskie ciupagi, jakie można kupić w karkonoskich kurortach – wyjaśnia Ireneusz Cierpisz, wicedyrektor DOT-u.

Powstaną oryginalne rzeczy, które zastąpią kiczowate zakopiańskie ciupagi, jakie można kupić w karkonoskich kurortach.
Unijny projekt jest wart ponad 600 tys. zł. Za te pieniądze wyszkolić się mogą mieszkańcy wsi z czterech powiatów: zgorzeleckiego, lubańskiego, lwóweckiego i bolesławieckiego.
Projekt skierowany jest do osób, które chcą odejść z rolnictwa i zdobyć zawód zaliczany do zanikających. Swoje wyroby będą mogli sprzedawać wszędzie. Pracownicy Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej i specjaliści pomogą im w promocji i przygotują do prowadzenia własnego biznesu.

Cezary Mol, wicedyrektor departamentu Współpracy Regionalnej Polskiej Organizacji Turystycznej, podkreśla, że bardzo ważne jest, aby pamiątki nie tylko dobrze wyglądały, ale miały też walory użytkowe.
– Mogą to być na przykład podstawki pod kubki z wizerunkiem konkretnego miasta – podaje przykład Mol.
Według niego chętniej sięgniemy po rzeczy, które potem mogą nam posłużyć w życiu codziennym, a nie tylko będą stać na półce i pokrywać się kurzem.

Katarzyna Wilk – POLSKA Gazeta Wrocławska

Facebook

Dodaj komentarz