W Izerach ruszyło pogotowie

Hotelarze i restauratorzy pomogli przy budowie siedziby pogotowia ratunkowego w Świeradowie-Zdroju. Turyści, narciarze i kuracjusze czują się teraz dużo bezpieczniej
Dzięki pospolitemu ruszeniu w Świeradowie-Zdroju od 1 kwietnia mieszkańcy i turyści czują się bezpieczniej. Miejscowi restauratorzy, hotelarze i właściciele pensjonatów skrzyknęli się, by pomóc w remoncie pomieszczeń dla stacji pogotowia ratunkowego.

– Pomagamy, ponieważ uważamy, że pogotowie w mieście jest potrzebne nie tylko mieszkańcom, ale i licznej rzeszy turystów – mówi Piotr Puzyński, prezes Centrum Rehabilitacji Czerniawa-Zdrój.
Decyzja o powstaniu stacji w izerskim kurorcie zapadła na początku roku. Przyczyniło się do tego uruchomienie kolei gondolowej na Stóg Izerski i wciąż zwiększająca się liczba turystów i kuracjuszy. Potrzebne były jednak spore pieniądze na remont pomieszczeń przekazanych przez świeradowskie uzdrowisko (stacja znajduje się niedaleko Domu Zdrojowego).

– I tu z pomocą przyszli gestorzy bazy turystycznej. Udało się namówić ich na pokrycie kosztów remontu stacji i przystosowania do potrzeb pogotowia – mówi burmistrz Roland Marciniak. Remont stacji pochłonął ponad 50 tys. zł, a jej wyposażenie – kilkanaście tysięcy.
Największym kosztem będzie jednak teraz funkcjonowanie pogotowia. Roczne utrzymanie świeradowskiej karetki pochłonie ok. 1 mln zł w ramach umowy z NFZ.

– Wychodzimy naprzeciw kuracjuszom, którzy przez cały rok przebywają w mieście – mówi burmistrz.
Pogotowie będzie mogło teraz znacznie szybciej dojechać do poszkodowanych narciarzy. W styczniu ratownicy GOPR interweniowali na sto-ku przy gondoli 36 razy. W lutym interwencji było aż 44. W marcu udzielili pomocy ponad 20 narciarzom.

– Spora część wymagała pomocy szpitalnej – mówi ratownik Robert Cygan.
W obowiązującym wciąż planie zabezpieczenia ratunkowego województwa dolnośląskiego na powiat lubański przypadają tylko dwie karetki.
Obecnie jeden zespół dyżuruje przez całą dobę w Lubaniu, a drugi w Leśnej. Świeradów-Zdrój na tej mapie nie będzie już białą plamą.

Do tej pory, ambulans musiał dojeżdżać właśnie z oddalonych o 20 km Leśnej lub Gryfowa. Zimą oznaczało to nawet kilkudziesięciominutowe oczekiwanie.
– Im wcześniej zostanie udzielona pomoc, tym większe są szanse na szybszy powrót do zdrowia i pomyślną rehabilitację – podkreśla Przemysław Celej, ordynator oddziału ortopedii Łużyckiego Centrum Medycznego w Lubaniu, gdzie trafiają kontuzjowani narciarze ze Świeradowa.

Bój o to, by w planie województwa znalazło się więcej zespołów ratunkowych, trwa już od kilku lat. Ambulans ze Świeradowa-Zdroju obsługuje również Szklarską Porębę i Mirsk. Świeradowska placówka jest oddziałem Pogotowia Ratunkowego w Jeleniej Górze.

– Na miejscu dyżuruje dwóch ratowników i lekarz gotowych nieść pomoc przez całą dobę – zapewnia Maciej Kaczmarek, dyrektor Pogotowia Ratunkowego w Jeleniej Górze.

Mariusz Junik – POLSKA Gazeta Wrocławska

Facebook

Dodaj komentarz