W Karpaczu dzieci pójdą do szkoły bez książek

Najwyżej 3 kg powinien dźwigać polski uczeń. Dźwiga – nawet 8 kg. Lekarze biją na alarm, jednak żaden minister edukacji czy zdrowia nie umie poradzić sobie z tym problemem. Rozwiązanie znaleziono w Karpaczu.

Tamtejsza podstawówka będzie pierwszą na Dolnym Śląsku, w której uczniowie będą przychodzili na lekcje bez książek. Podręczniki mają leżeć w klasach, a podczas odrabiania lekcji w domach będą korzystać z drugiego kompletu.

Szkoła w Karpaczu przygotowuje się do wprowadzenia programu pod nazwą „Bank podręczników”. Gdy wejdzie w życie, tornistry staną się lżejsze o kilka kilogramów, a rodzice zapłacą za książki znacznie mniej. Te bowiem kupi szkoła.

– Każdy uczeń wpłaci jedną trzecią wartości i wypożyczy komplet podręczników na dany rok. Na koniec roku je zwróci. Bank będzie uzupełniał ubytki (zużyte podręczniki) oraz dokupował nowe. System będzie finansowany z wpłat uczniów – tłumaczy Elżbieta Budzińska, dyrektor szkoły.

W karpackiej podstawówce wyliczono, że w ciągu trzech lat nauki w klasach IV-VI rodzice wydają na podręczniki prawie 530 zł. Gdy bank ruszy, zapłacą… jedynie 150 zł.
Tak znaczna redukcja kosztów będzie możliwa dzięki rabatom udzielanym przy hurtowych zakupach. Ponadto podręczników nie trzeba będzie co roku wymieniać. Każdy posłuży przez co najmniej trzy lata.

– Musieliśmy przekonać do pomysłu rodziców. Na szczęście zgodziło się aż 90 proc. z nich – mówi dyrektor Budzińska. By system zaczął działać od przyszłego roku szkolnego, zobowiązali się, że wraz z końcem tego semestru bezpłatnie przekażą podręczniki szkole.
Krzysztof Malinowski, ojciec Bartka z piątej klasy, cieszy się, że w przyszłym roku jego syn nie będzie już musiał dźwigać wielokilogramowego plecaka. – Podręczniki to ponad połowa jego wagi, a syn ma do szkoły aż dwa i pół kilometra – tłumaczy tata.

Co o pomyśle szkoły w Karpaczu sądzi Ministerstwo Edukacji Narodowej? Zbigniew Marciniak, podsekretarz stanu, nie ma wątpliwości, że to bardzo ciekawa inicjatywa, godna wprowadzenia w całym kraju.

W Polsce nie ma przepisów określających maksymalną wagę tornistra. Jednak sanepid przyjmuje, że dopuszczalny ciężar noszony przez uczniów nie powinien przekraczać 3 kg. Według badań, prawie połowa uczniów ma tornistry stanowczo za ciężkie.

– Przebadaliśmy ponad 38 tys. uczniów na Dolnym Śląsku. W klasach pierwszych najcięższe tornistry ważyły 5 kg, rok starsi uczniowie dźwigali już po prawie 7 kg, a torby uczniów klas trzecich ważyły nieraz i 8 kg – mówi Magdalena Mieszkowska z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we Wrocławiu.

Przeciążony kręgosłup

Zdaniem lekarzy zbyt ciężki tornister może prowadzić do wad postawy. Według Zygmunta Prochowicza – specjalisty rehabilitacji ruchowej- ma je ponad 40 proc. dzieci niezależnie od wieku.

– Jeśli tornister dźwigany jest na jednym ramieniu, może pojawić się skrzywienie boczne. Duży ciężar noszony na obu ramionach może doprowadzić do nienaturalnego wychylenia sylwetki do przodu – tłumaczy specjalista.

Konsekwencje nabytych w dzieciństwie wad często ujawniają się w dojrzałym wieku jako bóle kręgosłupa lub inne stany zwyrodnieniowe. Skarżą się na nie już nawet 25-latkowie.

Rafał Święcki – POLSKA Gazeta Wrocławska
www.karpacz.naszemiasto.pl

Facebook

Dodaj komentarz