Zima w dolnośląskich górach

W dolnośląskich górach dużo śniegu i niższe ceny. W Sudetach posypał śnieg i dłużej niż planowano będą pracować wyciągi dla narciarzy.
Wypoczynek w Sudetach teraz tańszy o 20 proc. Pod Śnieżką śniegu nie zabraknie do maja.

Śnieg w Karkonoszach zasypał kolejkę krzesełkową na Małą Kopę, aż po samą linę. By wyciąg mógł ruszyć, pracownicy musieli przez kilka godzin odśnieżać zasypane krzesełka i podpory.

– Na trasach są znakomite warunki narciarskie, takiej ilości śniegu nie było nawet zimą – mówi Waldemar Draheim, dyrektor spółki Miejska Kolej Linowa.

Podobnie jest w Szklarskiej Porębie.

– Planowaliśmy, że 13 kwietnia rozpoczniemy przegląd techniczny urządzeń. Jeśli jednak będą narciarze chętni do zjazdów, przesuniemy ten termin – mówi Andrzej Kucharczyk ze spółki Sudety Lift, która jest gospodarzem tras w kompleksie Ski Arena Szrenica.

Przeglądy już przesunięto w Karpaczu. Wczoraj miał zostać zatrzymany na kilka tygodni wyciąg krzesełkowy Zbyszek. Będzie pracował o tydzień dłużej. – Pozostałe wyciągi będą chodziły do oporu, dopóki będzie śnieg i narciarze – deklaruje Waldemar Draheim.
Na szusowanie warto też wybrać się do Czech. W Pecu pod Snezkou na nartostradach leży ponad pół metra śniegu. W Janskich Lazniach jest go jeszcze więcej, bo prawie metr, a w przygranicznym Harrachovie – 70 cm.

W Czechach można też liczyć na tańsze karnety. Czesi, w odróżnieniu od polskich stacji narciarskich, dzielą sezon na wysoki i niski.

Niższe ceny obowiązują już w Harrachovie (zniżka na jednodniowy bilet to 80 koron). O 100 koron taniej można też kupić karnet w Janskich Lazniach. Od 31 marca zniżki wprowadzi także Pec pod Snezkou, całodniowy karnet będzie wówczas tańszy o 110 koron. W największym czeskim ośrodku narciarskim -Spindleruvym Mlynie – ceny obniżono aż o 200 koron. Jednodniowy karnet kosztuje tam obecnie 550 koron.

W polskich kurortach można liczyć na obniżkę cen przy rezerwacji noclegów. – Do połowy kwietnia klienci mogą dostać 20 proc. rabatu – mówi Robert Szczepaniak, menedżer z hotelu Corum w Karpaczu.

Grażyna Biederman z biura informacji turystycznej w Szklarskiej Porębie radzi, by podczas rezerwacji noclegów targować się. – Właściciele obiektów są skłonni wynajmować taniej pokoje, ale to nie jest zorganizowana akcja. Warto upomnieć się o zniżkę – tłumaczy.
Sezon narciarski wydłużył się nie tylko dla narciarzy zjazdowych. Na Polanie Jakuszyckiej nadal dostępnych jest 35 km tras biegowych. Niespodziankę dla biegaczy przygotował Karkonoski Park Narodowy. Na Równi pod Śnieżką wytyczono prawie 20 km tras biegowych. Ze Śląskiego Domu można przejść na nartach do Małego Szyszaka lub na czeską stronę do schroniska Lucni Bouda. Tam polskie trasy biegowe łączą się z czeskimi, które ciągną się wzdłuż całych Karkonoszy, można nimi przejechać aż do Harrachova i Jakuszyc.

– Na Równi pod Śnieżką śnieg utrzymuje się do połowy maja, a nawet dłużej – mówi Andrzej Raj, dyrektor Karkonoskiego Parku Narodowego.

Dotąd uprawianie narciarstwa biegowego w wyższych partiach polskich Karkonoszy było niemożliwe.

Zieleniec i Czarna Góra – bez tłoku

Bardzo dobre warunki narciarskie wciąż są też koło Kłodzka – w Zieleńcu i na Czarnej Górze. Na stokach leży od 40 do 80 cm śniegu. Gestorzy bazy turystycznej nie przewidują zniżek cen na wyciągi. Bilety w powiecie kłodzkim kosztują nadal od 47 do 69 zł. Można za to od 1 kwietnia liczyć na tańsze o 10-20 procent noclegi. Niektóre pensjonaty ceny noclegów obniżyły zaraz po świętach.

Dojazd do obydwu ośrodków narciarskich jest dobry. I w jednym, i w drugim można bez problemu znaleźć miejsca noclegowe (ceny od 30 zł wzwyż). Przed świętami niewielu narciarzy szusowało w Zieleńcu i na Czarnej Górze. Teraz też nie ma tam tłumów.

Rafał Święcki, PIEL – POLSKA Gazeta Wrocławska
www.naszemiasto.pl

Facebook

Dodaj komentarz