Pałac w Maciejowcu

Pałac w Maciejowcu

Maciejowiec powstał u stóp Zamkowej Góry, gdzie wznosił się wczesnośredniowieczny gródek Bobrzan, na miejscu którego ówcześni właściciele miejscowości, von Spillerowie wznieśli w latach 1627-1648, renesansowy dwór zachowany do dziś w mocno zrujnowanym stanie.

W roku 1829 ówczesna właścicielka posiadłości, Fryderyka von Schönaich sprzedała Maciejowiec Johannowi Dolanowi. Nowy właściciel w bezpośrednim sąsiedztwie starego dworu polecił wznieść w latach 1834 – 1838 dwukondygnacyjny klasycystyczny pałac, z obszernym gankiem, z kolumnadą rozplanowaną od strony południowej.
Na początku XX wieku pałac nabyła Emma von Kramsta z Łodzi, która przed rokiem 1914 poleciła rozbudować rezydencję zarówno w jej głównej części jak w cofniętych skrzydłach bocznych; z czasów tych pozostał do dnia dzisiejszego herb rodziny von Kramsta, widniejący na kartuszu zdobiącym frontową ścianę pałacu. Po rodzinie von Kramsta pozostały pamiątki również w przypałacowym parku, gdzie Emma w roku 1942 wybudowała dla swojej przedwcześnie zmarłej wnuczki mauzoleum w formie niewielkiej jońskiej świątyni.
Bardzo interesujący, nie tylko dla botaników, jest park pałacowy – na terenie tego założenia występują rzadkie i cenne gatunki drzew często unikalnych i rosnących na ograniczonym obszarze, nigdzie indziej nie występujących naturalnie. Zdaniem fachowców jest to największe i najbogatsze założenie parkowe w tej części kraju.
Przy okazji zwiedzania miejscowości warto poświęcić nieco czasu na obejrzenie renesansowego dworu, położonego nieco poniżej pałacu. Dwór stanowi trzyskrzydłowe założenie z kurtynowym murem od strony południowej, z podcieniami arkadowymi w skrzydłach wschodnim i północnym. W skrzydle wschodnim, od strony dziedzińca, zachował się piękny, renesansowy portal. W tym samym skrzydle, na pierwszym piętrze można zobaczyć fragmenty drewnianego, malowanego stropu. Całość wraz z przyległymi zabudowaniami stanowi czysty przykład renesansowej architektury, jeden z niewielu tego typu zabytków zachowanych na Dolnym Śląsku.

Facebook

9 odpowiedzi do “Pałac w Maciejowcu”

  1. W maju 1972 roku jako młody student zostałem skierowany do sanatorium własnie w Pałacu w Maciejowcu. Obiekt był w bardzo dobrym stanie technicznym. Stanowił nie lada atrakcję architektoniczną dla młodego warszawiaka. Byłem tu przez cztery tygodnie i podziwiałem urodę tego miejsca.Zrobiłem wtedy sporo zdjęć (dokładnie slajdów) wtedy na jedynie dostępnych kliszach Orwo-Color. Mam je do dzisiaj i cieszę się bo stanowią swego rodzaju dokument. Patrząc na obecnie zrujnowany i zdewastowany obiekt, myślę, że tylko w Polsce można w ten sposób zmarnować wszystko. Wstydzę się i jest mi przykro. Nie potrafimy niczego uszanować o nic zadbać. Typowo polska natura. Jeśli masz podobne odczucia a może byłeś tam również w tym okresie – napisz – proszę. Pozdrawiam Chris.

  2. Pomysł wart zainteresowania, myślę, że dobrze byłoby pokazać na szerszym forum te fotki. Chętnie wybrałbym się do Maciejowca ale boję się tego co bezpośrednio ujrzę. Nie mogę pogodzić się z tą dewastacją. Napisz do mnie na priva to obgadamy sprawę. Pozdrawiam – Chris.

  3. Bywałem tam na turnusach co roku 1977-1980. Żałuję, że nie robiłem fotek. Do głowy mi nie przyszło, że oglądam te piękne wnętrza po raz ostatni. Chris, jeżeli to możliwe to prześlij mi Twoje fotki albo daj linka na nie. Pozdrawiam. Wiesiek

  4. Witam wszystkich,
    ja również spędziłam, tak jak Chris, kilka tygodni w pałacu w Maciejowcu. Był to rok chyba1976 lub 77, sprawdzę. To, co zobaczyłam na zdjęciach, zamieszczonych w internecie, nie mieści mi się w głowie. Pamiętam to miejsce, jako zjawiskowy obiekt i park, wyjątkowo zadbane, nie mówiąc o wnętrzach oraz oryginalnych porcelanowych filiżankach i talerzach, które nam służyły jako zastawa podczas posiłków. Jadalnia była na piętrze, dużo zieleni.. Myślę, że Chris to może pamiętać.. chętnie przyłączę się do forum, gdyż poszukuję zdjęć pałacu z tamtych czasów i wspomnień..
    Pozdrawiam

  5. Ogromnie się cieszę, ze "namierzyłam" grupę osób, które również były w sanatorium, a właściwie prewentorium studenckim w pałacu w Maciejowcu! Sama tam byłam chyba w 1980 lub 1981 roku. Było wspaniale! Chodziliśmy na nocne wycieczki po lesie, a właściwie parku przy pałacu chłonąc atmosferę i czar dawnych właścicieli pałacu – coś takiego tam emanuje… Były też wspinaczki na okolicznych skałkach. Ale dla mnie najwspanialsza była atmosfera tego miejsca, nawet z fortepianem w holu, gdzie dawniej na pewno grywano w czasie spotkań rodzinnych… I rzeczywiście pałac był może nie w idealnym stanie, ale jako-takim. Niestety dwa lub trzy lata temu pojechałam tam będąc w okolicy i zastałam absolutną ruinę, jedynie z naprawianym dachem – w trakcie remontu. Dowiedziałam się od mieszkańców sąsiedniego dworu, że któs kupił pałac i remontuje. Odetchnęłam z ulgą, ze ktoś o ten wspaniały zabytek dba. A tu Wasza informacja, że nic podobnego, że prace przerwano… Straszne! Takie piękne i urokliwe miejsce , "kawał" naszej polskiej kultury i historii…
    Pozdrawiam serdecznie, Małgorzata z Krakowa

  6. Też tam byłem w 1979. Była wtedy Zima Stulecia, początek roku 1979.
    Były przepiękne wnętrza. Najbardziej zapamiętałem koncert fortepianowy jakiegoś studenta chyba Wrocławskiej Akademii Muzycznej i wycieczkę nad Zaporę.
    Spotkałem tam też Małgorzatę z Krakowa o inicjałach MM. MAMIBA to może ona, jeżeli tak to proszę o kontakt.

Dodaj komentarz